Moja kolekcja papierowych dóbr okołogrowych może nie należy do największych, ale jeśli jest w niej coś, dla czego zawsze znajdzie się miejsce na półce, to zdecydowanie są to artbooki, przy czym nie mam na myśli kilkudziesięciostronicowych książeczek dorzucanych do wszelakich edycji kolekcjonerskich i specjalnych, które zwykle przegląda się raz po otwarciu pudełka, po czym lądują…
Kategoria: Po godzinach
Na radarze – Bread & Fred
Produkcje takie jak Bread & Fred zawsze wzbudzają u mnie jakąś iskrę zainteresowania, choćby dlatego, że co-op to moim zdaniem dziewiąty cud świata, jaki można znaleźć w giereczkowie. W grze przejmujemy kontrolę nad dwoma pingwinami związanymi liną, które próbują wspiąć się na szczyt zaśnieżonej góry – nie ma lekko, bo każdy skok trzeba odpowiednio wymierzyć,…
Na radarze — HauntsVille
Jedną z rzeczy, które najbardziej lubię w tej serii, jest wygrzebywanie projektów nieco wyróżniających się w tłumu. Nie zawsze są to wielkie produkcje z ogromnym budżetem (a w zasadzie to zwykle są to właśnie „małe” indyki) i nie zawsze są to gry, które finalnie okażą się hitami. Hauntsville zdecydowanie zalicza się do tej kategorii. Bo…
Na radarze – City Hunter
Najczęściej trafiają tu gry, które dopiero mają pojawić się na rynku. Tym razem jednak radar wyłapał coś z zupełnie innej strony — powrót City Huntera, czyli okazję do sprawdzenia tytułu, który ominął mnie zarówno w czasach swojej premiery, jak i przez wszystkie późniejsze lata. Przywracanie retro gierek na nowych konsolach nieco polaryzuje nasz growy światek….
Na radarze – Necrophosis
W ten piękny, słoneczny dzień, pozwólcie, że podrzucę wam coś dla fanów trochę bardziej niepokojących klimatów — Necrophosis. Twórcy gier od lat inspirują się sztuką i motywami spoza własnego medium. Tak było chociażby z Dark Seed, czerpiącym garściami z twórczości H.R. Gigera, którego estetyka później odbijała się echem również w System Shock i samym designie…
O tym, co czytałem słów kilka – Run & Gun. A History of On-Foot Shooters
Zawsze myślałem, że gatunek Run & Gun i jego dorobek znam całkiem dobrze. No bo jak mogłoby być inaczej, skoro jestem z pokolenia trzydziestoparolatków, którzy wychowali się na Contrze? A skoro już o tym mowa – jeżeli też przekroczyliście tę magiczną granicę wieku jezusowego razem ze mną, to czas przebadać prostatę i zaopatrzyć się w…
