Na radarze — HauntsVille

Jedną z rzeczy, które najbardziej lubię w tej serii, jest wygrzebywanie projektów nieco wyróżniających się w tłumu. Nie zawsze są to wielkie produkcje z ogromnym budżetem (a w zasadzie to zwykle są to właśnie „małe” indyki) i nie zawsze są to gry, które finalnie okażą się hitami.

Hauntsville zdecydowanie zalicza się do tej kategorii. Bo ile współczesnych gier może zaoferować jednocześnie Dziki Zachód, survival i potwory, przy czym zamiast kolejnych zombie, mutantów czy innych oklepanych już motywów dostajemy tu stworzenia wyciągnięte prosto z lokalnych wierzeń i legend, co od razu nadaje grze własny charakter.

Po odpaleniu i pograniu chwilę, miałem jednak mały zgrzyt bo odparłem wrażenie, że pierwsze materiały, trailery i prasowe wzmianki — które zazwyczaj są dla mnie tym pierwszym impulsem do zainteresowania się daną grą — sugerowały horror znacznie mocniej niż finalnie otrzymujemy. Zamiast tego, dość sporym elementem tutejszego klimatu, jest zbieranie zasobów, budowa schronienia, polowanie, crafting czy przygotowywanie się do przeżycia kolejnego dnia. Nie ma w tym oczywiście nic złego, ale zamiast oczekiwanego poniekąd survival horroru widzę tutaj po prostu survival osadzony w horrorowym anturażu. Innymi słowy, bardziej „Witam, jestem Bear Grylls i dziś pokażę wam, jak przetrwać na przeklętym Dzikim Zachodzie” niż nieustanną walkę o zachowanie zdrowych zmysłów.

Drugą rzeczą, która budzi moje mieszane odczucia, jest samo wykonanie i znanim zaczę tu narzekać na prawo i lewo, to trzeba zaznaczyć, że mówimy tutaj o projekcie typu „solo dev”, rozwijanym przez jedną osobę. Tak, że sam fakt stworzenia tak rozbudowanego świata, systemów survivalowych i pełnoprawnej gry w pojedynkę zasługuje na uznanie, jednocześnie trudno nie zauważyć, że pod względem oprawy wizualnej, animacji czy ogólnego poziomu dopracowania Hauntsville jest dość kwardratowo i nawet biorąc poprawkę na skalę projektu, ogrywałem już produkcje tworzone przez pojedynczych deweloperów, które prezentowały wyższy poziom wykonania.

Mimo tych zastrzeżeń Hauntsville pozostaje projektem, który moim zdaniem powinien trafić na Wasz radar. Sam pomysł na połączenie Dzikiego Zachodu, survivalu i folklorystycznych koszmarów jest na tyle nietypowy, że trudno znaleźć dziś coś podobnego na rynku i jeśli tylko jesteście w stanie przymknąć oko na techniczne wykonanie, które momentami przypomina produkcje sprzed 10–15 lat, może kryć się tutaj całkiem interesująca przygoda.

To tyle na dzisiaj.
Mam nadzieję, że się Wam podobało!
Kuba „PlayStation Fanatyk

Dodaj komentarz