O tym, w co ostatnio grałem słów kilka – Trenches

Co prawda już o tym wspomniałem dość niedawno, ale nie zaszkodzi się powtórzyć — fani horrorów w ostatnim czasie są wręcz zasypywani kolejnymi pozycjami, pomiędzy którymi można znaleźć coś dla siebie, niezależnie od tego czy wolicie horrory akcji, symulatory chodzenia z dreszczykiem czy klimatyczne, klepiące psychę otoczenia. Nie ukrywam, że hossa w tym temacie bardzo…

O tym, w co ostatnio grałem słów kilka – Frightence

P.T, choć było tylko demem produkcji, która finalnie nie ujrzała światła dziennego to tak naprawdę do tej pory jest wspominane przez graczy nie tylko w kontekście całego zajścia w koło gry, ale również przywoływana jest sama konwencja „Dnia Świstaka” w wersji z piekła rodem. Przez lata wielu twórców inspirowało się horrorową pętlą od Hideo Kojimy…

O tym, w co ostatnio grałem słów kilka – Saint Kotar

Jeśli obserwujecie mnie od jakiegoś czasu, to raczej nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, kiedy powiem, że przygodówki point’n’click oraz horrory, to dwa gatunki, których jestem ogromnym fanem. O ile ten drugi ma się całkiem nieźle na scenie mainstreamowej (choćby dzięki powrotom kultowych straszaków na nowych platformach), tak mam wrażenie, że klasyczne przygodówki zostały nieco zapomniane…

O tym, w co ostatnio grałem słów kilka – Gungrave G.O.R.E

Nostalgia to potężne narzędzie, więc nic dziwnego, że twórcy gier sięgają po nie z wielką chęcią — niestety, nie zawsze z odpowiednich pobudek. Markę Gungrave kojarzą chyba głównie fani tego tytułu sprzed lat — w końcu pierwsza odsłona ukazała się przeszło dwie dekady temu — oraz ludzie zaznajomieni z produkcjami anime (tak, gra doczekała się…

O tym, w co ostatnio grałem słów kilka – Intrepid Izzy

W mojej kolekcji raczej nie znajdzie się zbyt wiele gratów spoza podwórka PlayStation, jednak jest jeden system, o którego zakupie (i zapewne wpadnięciu w kolekcjonerski wir) myślę od czasu do czasu, mowa o Sega Dreamcast, znanej u nas jako Makaron. To co mnie przyciąga do owego systemu — pomijając bibliotekę świetnych tytułów — to wsparcie…

O tym, w co ostatnio grałem słów kilka – God of War Ragnarok

Symulator Zawiedzionego Ojca, to niewątpliwie jeden z najbardziej udanych „rebootów” serii, jakie ukazały się w ostatnich latach. Ekipa z Santa Monica Studios potrafili przekuć krwawą sieczkę w coś bardziej refleksyjnego, jednocześnie zachowując ducha gry, przez co nie było mowy o sztuczności i wymuszaniu emocji. Wszystko to spowodowało, że poprzeczka oczekiwań graczy w stosunku do kontynuacji…