Jeśli chodzi o budowanie strachu w grach, to przez lata wachlarz możliwości, którymi mogą posługiwać się twórcy, rozrósł się do całkiem fajnych rozmiarów. Można rzucić nam na kark paskudztwo złożone z samych zębów i kończyn, zasypać morderczymi maszkarami, jednocześnie pozostawiając nas z paczką fajek i scyzorykiem, kazać uciekać przed czymś, czego właściwie nie jesteśmy w…
O tym, w co ostatnio grałem słów kilka — Welcome to Kowloon
Nie wiem, jak wygląda to u Was, ale ja niespecjalnie przywiązuję wagę do tego, jak długa jest gra. Owszem, zdarzały się tytuły, przy których po zobaczeniu napisów końcowych zostawałem z pewnym niedosytem, ale nie jestem przekonany, czy wynikał on wyłącznie z czasu spędzonego przed ekranem, czy bardziej z tego, że w mojej głowie rysowałem obraz…
O tym, co czytałem słów kilka – Assassin’s Creed Black Flag: Resynced. Oficjalny Artbook
Moja kolekcja papierowych dóbr okołogrowych może nie należy do największych, ale jeśli jest w niej coś, dla czego zawsze znajdzie się miejsce na półce, to zdecydowanie są to artbooki, przy czym nie mam na myśli kilkudziesięciostronicowych książeczek dorzucanych do wszelakich edycji kolekcjonerskich i specjalnych, które zwykle przegląda się raz po otwarciu pudełka, po czym lądują…
Na radarze – Bread & Fred
Produkcje takie jak Bread & Fred zawsze wzbudzają u mnie jakąś iskrę zainteresowania, choćby dlatego, że co-op to moim zdaniem dziewiąty cud świata, jaki można znaleźć w giereczkowie. W grze przejmujemy kontrolę nad dwoma pingwinami związanymi liną, które próbują wspiąć się na szczyt zaśnieżonej góry – nie ma lekko, bo każdy skok trzeba odpowiednio wymierzyć,…
O tym, w co ostatnio grałem słów kilka — The Green Light
Scena indyków od lat udowadnia, że do stworzenia czegoś, co przyciągnie nas do ekranu nie zawsze potrzebna ogromnego zespołu programistów, budżetu liczonego w milionach i armii specjalistów od marketingu. Czasem wystarczy dobry pomysł, trochę talentu i absurdalna ilość samozaparcia. Przez ostatnie lata miałem okazję sprawdzić całkiem sporo produkcji przygotowanych przez zespoły, których liczebność można było…
O tym, w co ostatnio grałem słów kilka — 70s-style Robot Anime Geppy-X
Za siedmioma screenami i za siedmioma trailerami kryje się tytuł, o którym pewnie mało kto słyszał. — „Anime o robotach z lat 70. Geppy-X”. Przyznacie, że trudno o mniej subtelną nazwę, dlatego kiedy po raz pierwszy natknąłem się na nią w jednej z zapowiedzi, to właśnie ona najbardziej zwróciła moją uwagę (dodatkowo faktem jest, że…
