Na radarze – City Hunter

dnia

Najczęściej trafiają tu gry, które dopiero mają pojawić się na rynku. Tym razem jednak radar wyłapał coś z zupełnie innej strony — powrót City Huntera, czyli okazję do sprawdzenia tytułu, który ominął mnie zarówno w czasach swojej premiery, jak i przez wszystkie późniejsze lata.

Przywracanie retro gierek na nowych konsolach nieco polaryzuje nasz growy światek. Osobiście nie mam z tym absolutnie żadnego problemu, a nawet więcej, często cieszy mnie fakt, że mogę sprawdzić sobie coś sprzed lat, co mogło mnie ominąć lub mam możliwość zaznać nieco growej nostalgii.

City Hunter wpisuje się w ten pierwszy punkt, bo nie dość, że PCEngine jako platforma, nawet w złotych czasach emulacji było mi obce, to i też jestem kompletnym ignorantem, jeśli chodzi o anime (Dragon Ball 4 Life). Jednak moja ciekawość do „retro”, które mnie ominęło, wygrała.

Mam nadzieję, że fani Ryo Saeby i jego partnerki mnie nie ukrzyżują, ale finalnie odbiłem się od City Hunter i raczej nie planuję powrotu. Gra to klasyczna platformówka akcji z elementami eksploracji (a może nawet wczesna „Metroidvania”?) i niestety w tym przypadku „klasyczna” nie ma żadnego pozytywnego znaczenia w tym przypadku. Mam wrażenie, że nawet te 30 lat temu na rynku można było znaleźć ciekawsze produkcje, dające znacznie więcej frajdy z biegania, skakania i strzelania.

Może to kwestia braku sentymentu do marki i mojego braku jarania się anime ogólnie, a może po prostu ten tytuł nigdy nie był niczym wyjątkowym.

Ktoś z Was miał okazję zagrać? Jak Wasze odczucia?

To tyle na dzisiaj.
Mam nadzieję, że się Wam podobało!
Kuba „PlayStation Fanatyk

Dodaj komentarz