Moda na powroty po latach zdaje się nie maleć, czego efektem jest coraz więcej remaster’ów, remake’ów czy rebootów serii z dawnych czasów. Nie inaczej jest tym razem, gdyż pierwsza gra z serii przygód walecznego torbacza ukazała się 22 lata temu, a ostatnia zaś ma na karku już 17 lat. Pierwsze dwie odsłony Kangurka Kao (razem…
Kategoria: W co ostatnio grałem
O tym, w co ostatnio grałem słów kilka – Wonder Boy Collection
Moda na remasterowanie, portowanie i przywracanie z martwych kolejnych marek sprzed lat zdaje się nie nie maleć. Jako gracz z całkiem sporym stażem zwykle patrzę na to dość przychylnie przez różowe okulary nostalgii, co pozwala mi czasem na powrót do klasyków sprzed lat, bez konieczności męczenia się ze sprzętem. Na fali tego nurtu płynie również…
O tym, w co ostatnio grałem słów kilka – Cotton Fantasy
Choć seria Cotton ma już ponad 30 lat na karku, to osobiście usłyszałem o niej dopiero w tym roku, za sprawą ogłoszenia przez Strictly Limited Games pudełkowego wydania gry Cotton Fantasy (zwanej też Rock ‚n’ Roll w Azji). Szybki rzut oka na to, z czym mam do czynienia — kolorowy shmup z dynamiczną akcją —…
O tym, w co ostatnio grałem słów kilka – Ganryu 2: Hakuma Kojiro
Neo-Geo to nazwa, która nieodłącznie kojarzy mi się z automatami i czasami boomu na emulatory wszelkiej maści platform. Ten odwracający się biało-czarny napis i prosta melodyjka praktycznie w większości była znakiem jakości dla tego, w co przyjdzie nam za chwile zagrać. Jednym z tytułów wydanych na tę platformę było Ganryu od Visco Corporation — side…
O tym, w co ostatnio grałem słów kilka – The Ascent
Co by było, gdyby zmiksować ze sobą Fallout’a, Alien Shootera, Cyberpunka i Diablo? Cóż, ekipa z Neon Giant najwyraźniej stwierdziła, że trzeba to sprawdzić i w ten sposób powołali do życia The Ascent. Czy był to dobry pomysł na debiut? Zapraszam do czytania! Historia przenosi nas w odległą przyszłość, gdzie władzę sprawuje mega-korporacja, a członkowie…
O tym, w co ostatnio grałem słów kilka – The House of The Dead Remake
W czasach kiedy dostęp do świata growego nie był tak powszechny jak dzisiaj, swoje pięć minut przeżywały przybytki zwane u nas Salonami Gier (niemające nic wspólnego z aktualnym hazardowym procederem). To właśnie w tego typu miejscach — zanim dorobiłem się swojej pierwszej maszynki do grania — zostawiałem całe swoje kieszonkowe, aby pograć, choć te kilka…
