O tym w co ostatnio grałem, słów kilka – Resident Evil 2 Remake.

„Kurła kiedyś to było” – te słowa pewnie nie raz pobrzmiewały w głowach wielu fanów Resident Evil, szczególnie tych, którzy zaczynali swoją przygodę z serią od trzech pierwszych odsłon. Podobnie pomyślał ktoś w firmie Capcom, podstawiając pod nos swoim szefom pomysł o przywróceniu do życia gry, uważanej przez wielu za najlepszy survival horror jaki kiedykolwiek powstał. I tak oto w nasze ręce trafił klasyk przebudowany od podstaw. Czy jest to powrót Resident Evil 2 na miarę jego legendy? Czy rozgrywka nadal pozostała świeża po 21 latach? Czy remake jest lepszy niż jego pierwowzór? I czy warto po tylu latach wracać do koszmaru w Raccoon City? Zapraszam do czytania ✌️

Kiedy to w 2015 roku na oficjalnym kanale Resident Evil na YouTube ukazał się filmik na którym Yoshiaki „H” Hirabyashi niczym Rejtan rozpostarł swą koszulę, a naszym oczom ukazał się napis „We do it!”, świat fanów Resident Evil zatrząsł się z radości i podekscytowania. Co ciekawe, zanim Capcom ogłosił oficjalnie prace nad remake’iem, powstawał fanowski projekt mający na celu przywrócić do życia RE2, został on jednak szybko zamknięty przez władze Capcom’u a jego autorzy dostali możliwość uczestnictwa w procesie produkcji oficjalnego remake’u. Sytuacja ta może wskazywać na to, że Capcom pracował równolegle nad RE2 jak i RE7 – po premierze tej drugiej, zgodnie z zapowiedziami, zespół został oddelegowany do prac nad RE2. Co ciekawe, nad Resident Evil 2 Remake pracowało ponad 800 osób! Wracając jednak do samej gry.

Akcja gry dzieje się krótko po wydarzeniach z pierwszej odsłony, ponownie przyjdzie nam wcielić się w postać nieopierzonego żółtodzioba oddziałów R.P.D, Leona S. Kennedy’iego oraz Claire Redfield, studentki poszukującej swego brata – Chrisa Redfielda, których losy przecięły się a ich wspólnym mianownikiem stało się Raccoon City. Na miejscu okazuje się jednak, że ich plany nieco się zmienią z powodu panującej w mieście epidemii zombie za którą odpowiada korporacja Umbrella. Niezależnie od tego kim rozpoczniemy naszą przygodę, naszą główną lokacją pozostanie Posterunek Policji w Raccoon City, który w odświeżonej wersji jest jeszcze bardziej klimatyczny. Twórcy mistrzowsko zaprojektowali lokację, mieszając duże oświetlone pomieszczenia z wąskimi ciemnymi korytarzami, dodajmy do tego jęki nieumarłych i dostajemy klimat tak gęsty, że można go miejscami dosłownie ciąć nożem. Gameplay to nadal to samo co 20 lat temu, ponownie musimy odkryć w sobie duszę surwiwalowca – ograniczona amunicja i miejsce w ekwipunku, punkty zapisu czy przeważająca liczba wroga to chleb powszedni w tej grze. Zagadki nie przyprawiają o ból głowy a całość wydaje się logiczna dzięki czemu gracz raczej nie znajdzie się w sytuacji gdzie kompletnie nie będzie wiedział jak połączyć kropki aby rozwiązać kolejną łamigłówkę.

Oczywiście jest to remake i twórcy postanowili nieco odświeżyć w zasadzie wszystkie elementy a nie tylko podciągnąć grafikę. I tak na początku może nam się wydawać, że mamy sporo amunicji, jednak po chwili zobaczymy, że nasi przeciwnicy spokojnie przyjmują po kilka strzałów w głowę i nie są tym zbytnio przejęci, co więcej, jeśli ich nie spalimy albo nie roztrzaskamy im łbów na kawałki to jest duże prawdopodobieństwo, że jeszcze się z nimi zobaczymy – nie są to co prawda „Crimson Head” ale wcale nie są mniej irytujący. Zrezygnowano ze statycznych kamer na rzecz widoku zza ramienia bohatera co zdecydowanie poprawia kwestie sterowania a jednocześnie dzięki innym zabiegom projektantów nie tracimy nic na klimacie zaszczucia i niepewności (Ciekawostka #1: na początku produkcji rozważano całkiem poważnie wprowadzenie perspektywy pierwszoosobowej jak w RE7). Kolejnym elementem, który zniknął z nowej wersji jest ikoniczna wręcz animacja otwierania drzwi – twórcy postanowili zrezygnować tego z racji, że w tych czasach nie ma potrzeby maskowania ładowania się kolejnych części lokacji (podobnym zabiegiem była kultowa mgła z pierwszego Silent Hill). Z nowości, warto również wspomnieć o nowej mieszance ziół, mieszając czerwone i niebieskie zioło otrzymamy pakiet uleczający truciznę i czasowo wzmacniający obronę. Zmianie uległ również system zapisu, nadal grę zapisujemy na rozsianych po lokacjach maszynach do pisania, jednak teraz puszki z tuszem potrzebne są jedynie na najwyższym poziomie trudności a dodatkowo co jakiś czas gra funduje nam punkt kontrolny do którego wrócimy w razie śmierci. Uwaga, jest tego jeszcze więcej! Pamiętacie moment w którym przejmujemy kontrolę nad Sherry Birkin? Tym razem sekwencja ta dzieje się w całkowicie nowej lokacji – sierocińcu, a sama lokacja jest też uzasadniona fabularnie. Osobiście nawet żałuję, że nie spędzamy tam trochę więcej czasu w grze. Idąc dalej, pamiętacie ostateczne rozwiązanie od Umbrelli, Tyranta? Cóż tym razem będziecie go oglądać nawet częściej gdyż ten niezniszczalny gość z pokerową twarzą będzie się za wami ciągnął niezależnie od tego czy będziecie grali Leonem czy Claire. Kolejnym miłym zaskoczeniem jest fakt obecności czegoś podobnego do oryginalnego systemu scenariuszy AB, tutaj nazwany „2nd Run” – tak samo jak kiedyś, po przejściu podstawowego scenariusza np. Leona, odblokowujemy dodatkowy scenariusz dla Claire, a jego przejście ma nam dać całkowity obraz tego co działo się z tą dwójką po ich rozdzieleniu na samym początku gry. Co prawda nie to dokładnie to samo co było kiedyś, ale o ile dobrze pamiętam, przed premierą wspominano o rezygnacji z tego rozwiązania na rzecz dwóch rozbudowanych scenariuszy, po jednym dla każdego z bohaterów, choć możliwe, że informacja o „2nd Run” mnie ominęła bo starałem się nie czytać za dużo aby ominąć ew. spoilery (można mówić o spoilerach w remake’u gry sprzed 20 lat?). A i zapomniałbym „2nd Run” jest tak samo ważny dla fabuły jak kiedyś AB. Starych fanów dodatkowo ucieszy fakt, że twórcy postanowili przenieść również Hunk’a i Tofu, których odblokowanie tak jak wtedy tak i teraz wymaga od gracza trochę cierpliwości.

Graficznie nie mam się do czego przyczepić, grę napędza REengine – silnik zbudowany na potrzeby 7mej odsłony serii (Ciekawostka #2: na tym samym silniku powstaje Devil May Cry 5),postacie są świetnie zaprojektowane a lokacje bogate w detale.Wystarczy przejść się po deszczowych ulicach Raccoon City lub zobaczyć jak epicko rozpada się łeb kolejnego zombiaka, żeby dostrzec jak daleką drogę przebyła seria przez te wszystkie odsłony.
Nie bez powodu wspominam o „wszystkich odsłonach” gdyż RE2 wykorzystuje rozwiązania znane z innych gier tej serii – ekwipunek z racji wykorzystania REengine jest rodem wyjęty z 7mki, latarka włącza się samoistnie jak w RE Revelations, dostajemy możliwość wyrwania się z uścisku zombie wbijając mu nóż w głowę czy wsadzając granat do gęby a wspomniany noż tym razem może się rozpaść jak niektóre przedmioty w RE Outbreak.
Co do ścieżki dźwiękowej to się nie wypowiem, gdyż pierwsze co zrobiłem to uruchomiłem DLC z oryginalną z 1998 roku – swoją drogą dlaczego DLC?!, toż to powinno być dostępne od początku dla wszystkich..

Plusy:
– Historia
– Bohaterowie
– Grafika
– Klimat
– Lokacje

Minusy:
– Drobne zgrzyty animacji
– Oryginalna ścieżka dźwiękowa w DLC

Odpowiadając na pytania z początku tekstu, twórcy Resident Evil 2 przebudowali grę tak aby mogła stawać do pojedynku ze współczesnymi produkcjami AAA, jednocześnie pozostali wierni materiałowi źródłowemu. Rezultatem jest świeża, świetnie wyglądająca gra, która przywołuje najlepsze wspomnienia z czasów ogrywania jej na pierwszym PlayStation, która jednocześnie jest czymś zupełnie nowym. Zgadza się tu po prostu wszystko i zarówno starzy wyjadacze jak i ci dla których jest to pierwsze spotkanie ze staro-szkolnym Residentem odnajdą się tutaj bez trudu. Jeśli o mnie chodzi to co prawda rok się dopiero zaczął ale, jeśli The Last of Us 2 jednak nie pojawi się w 2019 roku to myślę, że spokojnie mogę nazwać Resident Evil 2 moją osobistą Grą Roku!

Właśnie o taki remake nic nie robiłem! Trzymajcie się a ja tymczasem wracam do Raccoon City…

PS. Jak myślicie, dostaniemy kiedyś Resident Evil 3 Remake? 😎

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s