O tym, w co ostatnio grałem słów kilka — RoboCop: Rogue City

Od ostatniego spotkania graczy z metalowym policjantem z Detroit minęły w zasadzie dwie dekady — nie licząc mobilniaków — co nie uszło uwadze ekipy z Teyon Games, która to po niezbyt udanym Rambo, i o wiele lepiej wypadającym Terminatorze, postanowiła jeszcze raz podjąć rękawice i przenieść kolejne, dla wielu już kultowe, filmowe IP na growe…

O tym, w co ostatnio grałem słów kilka — Marvel’s Spider-Man 2

Kto mnie zna, ten doskonale wie, że nie należę do jakichś ogromnych fanów Marvela i żeby nie było, nie jestem jakimś hejterem, ale raczej mimo wszystko bliżej mi do DC — seria Arkham to jak wiadomo miód na growe serca. Jednak w 2018 roku, kiedy to na PlayStation pojawił się Spider-Man, odpłynąłem całkowicie i dałem…

O tym, w co ostatnio grałem słów kilka — Ad Infinitum

„Wojna, wojna nigdy się nie zmienia”, cytat, który zna wielu i z którym trudno się nie zgodzić, bo okropieństwo wojny to coś stałego, czego nie da się w żaden sposób wytłumaczyć czy usprawiedliwić, coś, co odciska swoje piętno na każdym kogo dotknie. Motyw wojenny jest od prostych strzelanek jak Wolfenstein i Call of Duty, przez…

O tym, w co ostatnio grałem słów kilka — Diablo IV

Każde medium, z którego płynie jakaś rozrywka, posiada pozycje, które bez cienia wątpliwości można określić jako legendarne i myślę, że większość z Was pewnie się ze mną zgodzi, że seria od Blizzarda, o której dzisiaj mowa, zdecydowanie zasługuje na to miano (no może poza tym moblinym potworkiem, choć wiem, że i ona ma swoich zwolenników)….

O tym, w co ostatnio grałem słów kilka — Shame Legacy

Moja lista horrorów do ogrania zdaje się nie maleć, gdyż praktycznie co kilka tygodni znajduję kolejną informację o rychłej premierze jakiegoś tytułu, który wydaje się na tyle ciekawy, żeby dorzuć go do zestawienia. Jedną z takich gier była Shame Legacy — wydana u nas przez nasze rodzime Destructive Creations — która na pierwszy rzut oka…

O tym, w co ostatnio grałem słów kilka — The Lord of the Rings: Gollum

Wszelkiego rodzaju „adaptacje” jakiegoś dzieła, czy to filmowe, serialowe czy jak w tym przypadku growe, to temat często budzący skrajne uczucia wśród odbiorców, gdyż dla niektórych może to być pierwsze zetknięcie z marką, inni zaś mogą należeć do purystów, nieakceptujących jakąkolwiek ingerencję w ich ukochaną historię i jej bohaterów — mówiąc krótko, ten kij ma…