Kroniki Grozy #6 – Silent Hill 2

Zawsze sobie obiecuję, że w końcu ta seria będzie trochę bardziej regularna niż np. PlayStation Fanatyk Wydawnictwo, a koniec końców wychodzi jak wychodzi. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie 🙂 O Silent Hill pisałem już niejednokrotnie, nawet jeden z pierwszych tekstów jakie wrzuciłem na bloga kilka lat temu, dotyczył właśnie tej serii. Jednak wśród tych wszystkich zbiorów moich wypocin, nigdy nie poruszyłem tematu drugiej odsłony. Nie przedłużając za bardzo, zapraszam do kilku słów na temat legendy survival horrorów – Silent Hill 2!

Zacznijmy od tego, że z Silent’em mam dość świeże doświadczenia, bo tak naprawdę przeszedłem go dopiero kilka lat temu (w wersji HD na PS3, a później w oryginale na PS2), było to bezpośrednio związane z moim masowym niedokańczaniem gier kiedy to posiadałem swoje PlayStation 2 – zwyczajnie porzuciłem SH2 gdzieś w połowie i nigdy nie wróciłem. Po latach posypuję głowę popiołem i pokornie błagam o wybaczenie bowiem nie wiedziałem jaki błąd popełniam… A tak serio to cieszę się, że postanowiłem dać kolejną szansę Silent Hill , bo aktualnie znajduje się ona w moim osobistym TOP growych horrorów (wraz z Resident Evil oraz Forbidden Siren, w którym swoją drogą palce maczał nikt inny jak ojciec Cichego Wzgórza, Keiichiro Toyama).

Ale przejdźmy do samej gry.. Każdy zainteresowany zapewne już wie o tym czym tak naprawdę jest Silent Hill, jeżeli jeszcze macie jakieś wątpliwości to poniższy cytat powinien nieco rozjaśnić sytuację.

Nazwa tego miasta to Silent Hill. Chociaż jest znany jako malownicza miejscowość wypoczynkowa, to jest to tak naprawdę przeklęte miejsce, gdzie dokonano brutalnych egzekucji, z którego dawni mieszkańcy miasta zostali wypędzeni, oraz gdzie kiedyś miała miejsce tajemnicza plaga. Miasto skupia się wokół jeziora Toluca, znad którego unosi się gęsta mgła, która wiecznie otacza ten obszar i niejasno urzeczywistnia sny tych, którzy go odwiedzają. Według tych, którzy je widzieli, zdarzają się również chwile, kiedy to pojawiają się „rzeczy”, które nie powinny normalnie istnieć.

Book of Lost Memories

Bohaterem sequela Silent Hill jest James Sunderland, który do Silent Hill trafia za sprawą listu od zmarłej przed trzema laty żony. W owym liście, ukochana naszego bohatera pisze o miejscu, do którego obiecał ją jeszcze kiedyś zabrać, miejscu gdzie jest teraz sama, miejscu zwanym Silent Hill… Swoją drogą, tak teraz o tym myślę, to nie przypomina Wam to nieco historii Ethana i Mii z Resident Evil 7? Wracając do samej gry, to jak nakazują horrory, bohater wbew logice, zamiast spieprzać jak najdalej idzie w głąb cholernej, ciemnej (a w tym przypadku zamglonej) „piwnicy” i trafia w środek wydarzeń tak popieprzonych jak to tylko możliwe w Japońskiej szkole horroru.

To tak w telegraficznym skrócie, bowiem historia w tej grze jest w zasadzie jej najważniejszym elementem i jeżeli jakimś cudem ktoś z Was jeszcze w nią nie grał to nie chciałbym nikomu nic spoilerować. To o czym jednak mogę napisać bez strachu to klimat, który w produkcji od Team Silent można dosłownie kroić nożem. Oczywiście ikoniczna mgła pozostała na swoim miejscu (choć tym razem nie z powodów ograniczeń sprzętowych konsoli), miasteczko choć dość otwarte to jednocześnie dość klaustrofobiczne z racji tego, że często przychodzi nam zwiedzać zamknięte, dość liniowe lokacje jak np. hotel, w tle słysząc jedynie coś przypominające wiatr, odgłosy swoich stóp, szum w radiu oraz jęki maszkar, zamieszkujących najciemniejsze zakamarki miasta. Elementem, który mnie osobiście najmniej interesuje w tym wszystkim jest walka, która owszem istnieje ale na szczęście jest na drugim (albo i trzecim) planie jeśli chodzi o budowanie atmosfery grozy. Arsenał jakim przyjdzie się nam posługiwać jest dość standardowy (gazrurka, pistolet, strzelba etc.), a amunicji jest dostatek, przez co raczej nie odczujecie zbytnio napięcia podczas starć. Wyjątkiem jest oczywiście nasz ikoniczny przyjaciel zwany Piramidogłowym, którego przyjdzie nam spotkać pierwszy raz dość szybko i który skutecznie rzuca ciary na plecy, nie tylko ze względu na swój oryginalny wygląd ale i niepewność co do jego zachowania i planów wobec nas. W zasadzie od pierwszego spotkania po sam finał, zastanawiasz się czy wchodząc do pomieszczenia, przypadkiem nie oberwiesz wielkim ostrzem w jego ręce. Pamiętam, że gdzieś kiedyś przeczytałem, że to coś na jego głowie jest formą tortury podobną do średniowiecznej „Żelaznej dziewicy”, co tak jakby się zastanowić (po tym jak już zrozumiecie czym jest Silent Hill) ma naprawdę sporo sensu.

Nasz (a właściwie Jamesa) pobyt w tym pokręconym miejscu może skończyć się na kilka różnych sposobów (w tym ten który najmniej mi się podoba w całej serii – UFO), a na to jakie zakończenie zobaczymy, wpływ ma oczywiście to jak poprowadzimy rozgrywkę.

Sama produkcja Japończyków, prócz gęstego klimatu, strachu i zagadek, wypełniona jest również masą easter egg’ów. Wspomnę choćby plakaty przedstawiające Marie w łazience na początku gry, zwłoki które mają takie same ubrania jak James (może chcieli zaoszczędzić na assetach? a może to aluzja do tego co może się z nim stać?) czy manekina ubranego jak Mary Shepherd-Sunderland.
Ciekawostką jest to, że nawet po kilkunastu latach, gracze nadal odkrywają sekrety, tego spowitego mgłą miejsca. Świetnym przykładem jest coś co zostało odkryte 2 lata temu (17 lat po premierze gry!), mianowicie w grze była możliwość włączenia mini mapy oraz zapisu gry w dowolnym momencie. Rewelacje te ujawnił niejaki @Punkt_7890 na swoim kanale Twitter. Podobno funkcję mini-mapy można odblokować, wbijając Start + L2 + Kwadrat + L3, a zapisywanie w dowolnym miejscu lewo (D-Pad) + lewy analog w lewo + prawy drążek analogowy w lewo + L2 + L1 + L3. Piszę „podobno” bo sam tego odkrycia, jeszcze nie sprawdziłem (może ktoś z Was miał okazję?).

Według niego, mapa jest możliwa do włączenia dopiero po osiągnięciu sekretnego zakończenia gry, w którym pojawia się Pieseł. O ile samo zakończenie możliwe jest w wydaniu HD, tak odkrywca sekretów podkreśla, że udało mu się je wykorzystać jedynie w oryginalnym wydaniu na PlayStation 2.

Jak już wspomniałem wersję HD to jest coś co warto o niej powiedzieć (i w zasadzie tylko to jest warte uwagi). Silent Hill 2 czekało ponad dekadę, żeby otrzymać swój własny „remaster”, Silent Hill HD Collection na PS3/Xbox360 trafiło do sprzedaży w marcu 2012 roku i….. było do bani. To już nawet nie chodzi o to, że autorzy poszli po linii najmniejszego oporu podciągając tylko rozdzielczość, a o to, że zrobili remaster, który jest gorszy i brzydszy niż wersja sprzed 11 lat.. Doszło nawet do tego, że posiadacze wersji na Xboxa 360 dostawali zwrot kasy za swój zakup. To dopiero osiągnięcie nie? W tym wszystkim jest coś co poniekąd wyjaśnia taki stan rzeczy (ale nadal nie usprawiedliwia twórców chcących zarobić na takim gównie, grając na nostalgii), mianowicie, jakiś czas po premierze, autorzy przyznali, że kod źródłowy Silent Hill 2 przepadł, a te pożal się boże remastery powstały na skrawkach jakie udało się odkopać w archiwach firmy.

Swoją drogą, jeśli kogoś interesuje ten temat to polecam cykl The Real Silent Hill Experience od TwinPerfect na YouTube (a dokładniej Part 14A), gdzie przedstawiono dogłębną analizę tego, co do jasnej cholery poszło tak dramatycznie nie tak..

Cóż, dla mnie nie ma najmniejszej wątpliwości, że Silent Hill 2 jest po prostu Koronacyjnym Jajkiem Faberge od Team Silent, z którym nawet po tylu latach mało co może się równą i do którego naprawdę warto przysiąść – gwarantuje Wam, że nikt kto lubuje się w gatunku (i jakimś cudem jeszcze w to nie grał) nie będzie zawiedziony. Pomimo wydania HD polecam mimo wszystko ogrywać w oryginale na PS2/kompatybilnym PS3 lub emulatorze PCSX2 z podciągnięta rozdzielczością do 1080p.

Mam nadzieję, że się Wam podobało.
Do następnego!
Kuba „PlayStation Fanatyk”

2 komentarze Dodaj własny

  1. NeoDante pisze:

    To by mogli odswiezyć, moja ulubiona część. Nawet posiadam wersję kolekcjonerska 😍🤟

    Polubienie

    1. Ciekawostka – tak naprawdę posiadacz premierówkę 😀 Karton był premierowym wydaniem, potem była wersja Platinium, a pod koniec życia PS2 wyszła wersja w standardowym miękkim pudle (jak na zdjęciu w moim tekście). Podobna sytuacja miała miejsce z ICO i Shadow of Colossus 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s