O tym w co ostatnio grałem, słów kilka – Inflicion Extended Cut

W ostatnich latach, obserwuję co raz większą ilość pojawiających się gier na scenie horrorów. Dosłownie nie ma miesiąca abym nie trafił na wzmiankę, że większe lub mniejsze studio, szykuje się do premiery swojego straszaka, co powoduje u mnie niepohamowaną radość. Wszystko to doprowadziło do tego, że kilka dni temu, miałem okazję ograć kolejną produkcję z segmentu gier indie. Czy wybija się ona z tłumu? Czy jest strasznie? No i oczywiście, czy warto zagrać? Zapraszam do czytania!

Gra wrzuca nas w buty Garego, prostego gościa z przedmieść, który wraca do swojego domu aby poszukać biletu lotniczego swojej żony, która to z kolei utknęła na lotniskowych bramkach. W domu jest dość ciemno, pogoda za oknem nie zachwyca a do tego co chwile stajemy na skrzypiącej desce w podłodze, dosłownie poziom strachu niczym z opowiastek dla dzieci. Jednak to wszystko to tylko początek do koszmaru, który przyjdzie nam odkryć. Po krótkim zamieszaniu i utracie przytomności przez naszego bohatera, budzimy się w domu, gdzie jesteśmy uwięzieni wraz ze zjawą, a konkretnie naszą żoną, którą to jak się okazuje zamordowaliśmy. Przyjdzie nam teraz znaleźć sposób na pozbycie się straszydła, ucieczkę z tego wariatkowa i wyjaśnienie, o co tu tak naprawdę się stało.

Nie da się ukryć, że twórca gry inspirował się wieloma innymi tytułami, które swego czasu narobiły sporo szumu. Na pierwszy ogień weźmy samą lokację, a w zasadzie fakt, że podobnie jak w skasowanym P.T, jesteśmy uwięzieni w pętli czasu, gdzie każdy rozdział wprowadza jedynie większe lub mniejszym zmiany w naszym otoczeniu, bawiąc się z nami w kotka i myszkę. Kolejne na liście są zmieniający się obraz w jednym z pomieszczeń i rozgrywka stawiająca na eksplorację ponad walkę – jak dla mnie, wypisz, wymaluj, Layers Of Fear, zmieniające się o 180 stopni otoczenie – Silent Hill, szukający nas antagonista, Alien Isolation! Można by tak jeszcze trochę wymieniać, bo Caustic Reality wzięło wszystko co najlepsze w sztandarowych produkcjach z gatunku i przekuło to na własną modłę.. i bardzo dobrze bo dzięki temu uzyskano naprawdę przytłaczający klimat, który trzyma gracza w niepokoju, pomimo świadomości, że w zasadzie i tak nie zginie (co tak do końca nie jest prawdą).

Z punktu widzenia rozgrywki, mamy tutaj do czynienia z horrorem FPP, w którym przemierzamy kolejne lokacje, przeglądając napotkane notatki i przedmioty, dzięki którym możemy dowiedzieć się więcej na temat samego Garego, Sary, tego jak naprawdę wyglądało pozornie sielankowe życie na przedmieściach i jak jedno traumatyczne wydarzenie, może odcisnąć piętno na ludziach, których dotyczy. W zasadzie poza kilkoma wyjątkami, znajdźki są opcjonalne i wcale bym się nie zdziwił, jeśli ktoś by któreś ominął, jednak bez nich, można naprawdę wiele stracić – sam nie raz cofałem się do wcześniejszych lokacji, liżąc ściany kiedy na liście z notatkami widziałem, że coś nie zostało odblokowane. Same zadania w każdym z rozdziałów są dość nieskomplikowane – przynieś to, znajdź tamto itp., raczej nikt nie będzie miał problemu z zacięciem się podczas rozgrywki.

Jeśli chodzi o grafikę, to nie spodziewajcie się tutaj cudów, pomimo, że grę napędza Unreal Engine 4 to jest co najwyżej poprawnie – słabe modele potworów, braki w animacjach . Na plus trzeba zaznaczyć, że mimo wszystko gra nie razi po oczach i całokształt jest spójny. Nie można też nie wspomnieć, że za produkcję odpowiada w jeden człowiek – Clinton McCleary.

Przejście gry zajęło dosłownie jeden wieczór, wiec w zasadzie można powiedzieć, w przybliżeniu, że po 3 godzinach było już po wszystkim. Wynik nie powala, a sama gra wciąga na tyle, że z chęcią zobaczyłbym jakieś dodatkowe, rozwinięcia pewnych wątków. Dla wszystkich, którym będzie za mało, udostępniono tryb „New Game+”, w którym AI naszych antagonistów, jest podobno na wyższym poziomie oraz dochodzą pewne zmiany w samej rozgrywce.

Plusy:
– Atmosfera
– Oprawa dźwiękowa
– Storytelling

Minusy:
– Czas rozgrywki
– Drobne zgrzyty techniczne
– Modele postaci

Czas na podsumowanie, Inflicition zrobiło na mnie naprawdę dobre wrażenie. Pomimo drobnych wpadek technicznych czy niepowalającej oprawy graficznej, dostajemy naprawdę solidny horror, który nieraz wrzuca ciary na plecy. Nie znajdziemy tutaj oskryptowanych do bólu jumpscary, czy ciągłego uciekania przed zagrożeniem, a sama historia jest nieszablonowym odbiciem horroru jaki wiele ludzi przeżywa w rzeczywistym świecie. Twórca udowodnił, że można wzorować się na najlepszych i tego kompletnie nie spartolić, za co należą mu się słowa uznania. Osobiście mam nadzieję, że jeszcze usłyszymy o Caustic Reality.

Na koniec chciałbym podziękować wydawcy gry – Blowfish Studios, za udostępnienie mi kopii do recenzji.

To tyle na dzisiaj, mam nadzieję, że się Wam podobało.
Do następnego!
Kuba „PlayStation Fanatyk”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s