Wszystkiego Najlepszego !

Dla kogo? A no dla Nathana i spółki! W listopadzie/grudniu 2007 roku (zależnie od regionu) ukazała się pierwsza część jednej z najlepszych serii ostatnich lat – Uncharted Fortuna Drake’a. 10 lat! Dekada, w ciągu której otrzymaliśmy kilkadziesiąt godzin świetnej zabawy, cztery główne odsłony, spinoff i zapowiedź rozwijania uniwersum. Czy przygody Nathana to seria idealna? Cóż, o tym mam nadzieję w dalszej części tego tekstu.

Moje pierwsze zetknięcie się z serią Uncharted miało miejsce jakoś w 2011 roku kiedy to kupiłem swoje upragnione PlayStation 3 i z wielką ekscytacją zacząłem szukać informacji w co warto na moim nowym nabytku zagrać. W niedługim czasie znalazłem wzmianki o „klonie Tomb Raider’a” i nowym „Indiana Jones’ie”, zaciekawiony zacząłem szukać ofert na allegro i OLX (chyba wtedy jeszcze zwało się to tablica.pl) – kilka dni poszukiwań i jest, cała trylogia za 120 zł, stargowałem do 100 i poleciałem na tramwaj odebrać swoją zdobycz. Po krótkiej chwili, w moim napędzie kręciła się już płyta z pierwszą odsłoną przygód Nathan’a Drake’a i Victor’a Sullivan’a – „Uncharted: Drake’s Fortune”, a wraz z nią zaczęła się moja przygoda trwająca przez nabliższe kilka tygodni, jako że trylogię na PS3 ograłem odsłona po odsłonie.

Przechodząc do samej gry, na dzień dobry poznajemy naszą brzydszą Larę – Nathan’a Drake’a, poszukiwacza skarbów z tendecją do pakowania się w kłopoty. Na samym początku Nathan wyławia trumnę innego poszukiwacza skarbów – sir Franicsa Drake’a, jednak zamiast truchła znajduje się tam notes, którego zapiski stanowią początek pełnej przygód drogi Nathana i jego kompanów. 
Przystanek numer 1 – El Dorado – tak, ta sama znana z legend złota kraina. Większość gry spędzamy na jednej z wysp Pacyfiku w towarzystwie Eleny – dziennikarki, która kręci reportaż o nieustraszonym Nathanie. Wpadamy na wyspę i zaczyna się….GEARS OF WAR.. serio, przez sporą część gry przychodzi nam rozwalać kolejne fale wrogów, chowając się za osłonami – choć walka sama w sobie jest rewelacyjna to z czasem nawet zaczeło mnie to trochę męczyć bo jednak nie do końca tego się spodziewałem po przewertowaniu kilku stron na temat gry. Na szczęście nie tylko walką gra stoi, sekcje platformowe czy łamigłowki to mocna strona gry i potrafiły nie raz stanowić wyzwanie. Graficznie – cóż, wystarczy spojrzeć na logo firmy odpowiedzialnej za grę i parafrazując klasyka „Naughty Dog i wszystko jasne”. Tak samo jak inne produkcje i tu nie ma wyjątku, gra wyciska ile się da z PlayStation 3 (a przynajmniej tak mi się wydawało dopóki nie zobaczyłem The Last of Us). Nie spoilując wam za wiele idźmy dalej.

//Ciekawostka 1: Pierwsza część serii na PlayStation 3 była w całości w języku angielskim, jednak już zremasterowana niedawno wersja na PlayStation 4 otrzymała pełny polski dubbing.//

„Nie opowiedziałem nawet połowy tego co widziałem, gdyż nikt i tak by mi nie uwierzył” – Marco Polo 1324r.

Tak zaczyna się druga odsłona serii – „Uncharted 2: Among Thieves”. Podobnie jak moje ukochane Resident Evil 2 tak i tutaj również mamy doczynienia z sequelem idealnym. Tym razem podążamy śladami innego sławnego odkrywcy/podróznika – Marco Polo, a dokładnie naszą przygodę stanowić będzie jedna z jego wypraw, o której nie wiadomo zbyt wiele, która kosztowała Marco 13 okrętów i życie setek marynarzy, którzy odważyli się ruszyć razem z nim. Legenda wspomina, że dotarł on do mitycznego królestwa Shambhala znajdującego się w Himalajach i odkrył tam magiczny kamień Cintamani. Nathan jako doświadczony łowca skarbów dostaje propozycję wyprawy od niejalkiego Harego Flynn’a oraz jego towarzyszki Chloe Frazer i choć początkowo jest sceptycznie nastawiony do całego przedsięwzięcia to po zobaczeniu pierwszych dowodów, wpada on w amok. Dlaczego napisałem, że jest to sequel idealny? Składa się na to kilka rzeczy, tym razem przyjdzie nam odwiedzić bardziej zróżnicowane lokacje – jaskinie w Himalajach, muzeum w Istambule czy wioski gdzieś w Tybecie, graficznie jest jeszcze lepiej, a na dodatek otrzymujemy pełny dubbing. Jeśli nowi kompani Nathana nie przypadną wam do gustu to spokojnie, zarówno Elena jak i Sully również się pojawią. Jeśli chodzi o mechanikę to dostajemy więcej tego co zdążyliśmy już poznać – skaczemy, strzelamy, szukamy przejść i rozwiązujemy łatwiejsze lub trudniejsze zagadki. Całość zajmuje jakieś 10-15 godzin (nie licząc rozbudowanego trybu multiplayer), podczas których nie sposób się nudzić. Na szczęscie to jeszcze nie koniec przygód Nathana i spółki.

Dobrego nigdy za wiele (tak mi się przynajmniej wydawało), tak więc przed nami „Uncharted 3: Drake’s Deception”. Niestety, pomimo całej sympatii dla serii to trzecia część nie zrobiła już takiego wrażenia jak dwie poprzednie. Tym razem Nathan szuka miasta Ubar, zwanego Atlantydą Pustyni, które podobno kiedyś próbował odkryć znany nam z pierwszej odsłony sir Francis Drake. Jednak prócz Nathana, miastem interesuje się również Katherine Marlowe i jej świta – tak więc zaczyna się wyścig z czasem. Podobnie jak w dwójce, tutaj również mamy przepiękne i różnorodne lokacje, nie brakuje terenów zalesionych, pustynnych, a detale wnętrz budynków to prawdziwy majstersztyk. Graficznie nie ma już tego skoku jakościowego jak pomiędzy jedynką, a dwójką ale nadal to kawał solidnej roboty deweloperów. Gameplay nie będzie dla nikogo zaskoczeniem – skacz, strzelaj i szukaj wskazówek. Jakby wszystkiego było nam malo to tym razem poznamy trochę genezę naszego łowcy skarbów, jego relacji z Sullym czy naszą nową (starą) antagonistką. Po ograniu trzeciej odsłony czułem się trochę zmęczony serią i po części miałem nadzieję, że to będzie już koniec przygód Nate’a i ekipy – na całe szczęście się myliłem.

5 lat później, już na PlayStation 4 otrzymaliśmy „Uncharted 4: A Thief’s End”, odsłona, której tytuł zapowiada koniec przygód naszego współczesnego Indiany Jonesa. Akcja gry rozgrywa się trzy lata po wydarzeniach znanych nam z trójki, Nathan odpuscił trochę dotychczasowy, awanturniczny tryb życia na rzecz domowego ogniska ze znaną nam Eleną. Jednak jak możemy się domyślać to nie bedzie gra w życie jak w Simsach – sielankę przerywa pojawienie się brata Nathana – Sam’a, który uznawany był za martwego. Nie będzie to jednak szczęśliwy zjazd rodzinny, Sam ma kłopoty, a jego życie zależy od tego czy uda odnaleźć się zagoniony skarb pirata Henry’ego Avery’ego. Podczas naszej przygody spotkamy starych znajomych, min. Sully’ego oraz nowych antagonistów Rafe i Nadine. Fabularnie to chyba moja ulubiona część – Z jednej strony mamy pokazaną braterską relację Nathana i Sama, z drugiej przewija się wątek miłości do Eleny, wystawionej na próbę przez kłamstwa, a to wszystko połączone z toczącą się w tle opowieścią o kapitanie Henrym Averym i jego skarbie. Mechanicznie to cały czas ten sam schemat – mix eksploracji, walki i rozwiązywania łamigłówek. Jak i wcześniej tak i teraz autorzy zadbali o różnorodność lokacji od miast przez zaśnieżone tereny po Libertalę – piracką kolonię na Madagaskarze. Graficznie mamy tu skok na miarę tego między pierwszą a drugą odsłoną co spowodowane jest oczywiście faktem, że czwarta odsłona serii powstała już z myślą o nowej generacji. Gra wygląda po prostu fenomenalnie!

//Ciekawostka 2: Seria Uncharted w ciągu tych 10 lat sprzedała się w ponad 41 mln kopii na całym świecie.//

W spinoff – Uncharted: Zaginione Dziedzictwo jeszcze nie grałem, więc chcąc nie chcąc, nic Wam o tej odsłonie nie jestem w stanie powiedzieć. Polecam sprawdzić samemu, zważywszy, że cena z tego co widzę systematycznie spada.

Sic parvis magna – „wielkość ze skromnych początków”, to doskonałe podsumowanie całej serii. To co zapowiadało się poniekąd na klon Tomb Raider’a okazało się być jedną z najmocniejszych kart w talii ekskluzywnych tytułów Sony. Mam nadzieję, że twórcy nie porzucą zbudowanego uniwersum zbyt szybko a kto wie, może jeszcze kiedyś spotamy się z Nathanem na kolejną przygodę.

Jeśli tego wszystkiego było dla was mało to poniżej podrzucam Wam link do panelu dyskusyjnego z twórcami serii, który miał miejsce podczas tegorocznego PlayStation Expierience 2017.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s