O tym, w co ostatnio grałem słów kilka – Horizon Zero Dawn.

Zapowiedziane jeszcze w 2015 roku na konferencji Sony podczas E3, okrzyknięte po premierze najładniejszym exclusive’m na Playstation 4, nowe IP od twórców Killzone – Guerilla Games.

O czym w ogóle jest Horizon Zero Dawn. Wcielamy się Aloy, odrzutka, dziewczynkę która musiała od samych narodzin mierzyć się z brakiem akceptacji własnego istnienia wśród żyjącej społeczności. Oprócz samej sytuacji społecznej musi ona stawić czoła post-apokaliptycznej rzeczywistości, gdzie ludzkość gromadzi się w plemiona aby przeciwstawić się maszynom które wyewoluowały w mniej lub bardziej inteligentne zwierzęta.

Gra jest typowym przedstawicielem „action RPG”, mamy tu więc sporo walki przy użyciu rozmaitych broni (po części stworzonych z pokonanych maszyn), interakcję z NPC, eksplorację terenu, częściowy craft’ing przedmiotów, znajdźki oraz linię fabularną, która wyjaśnia otaczający nas świat, wypełniony przez zróżnicowane miejsca, takie jak obozy, ruiny czy siedliska, fabułę która tłumaczy kim tak naprawdę jest Aloy i jakie jest jej przeznaczenie w tym wrogim świecie.

//Ciekawostka – Silnik graficzny Umbra 3 stworzony przez Guerilla Games zostal doceniony przez samego Hideo Kojme, który poprosił autorów o licencję na wykorzystanie go w swojej najnowszej produkcji Death Stranding, która ma się ukazać na PlayStation 4 w bliżej nieokreślonym terminie.//

Plusy:
– świetny, żyjący otwarty świat
– oprawa audiowizualna (posiadacze PS Pro pewnie docenią to jeszcze bardziej – 4K/HDR)
– system walki, różnorodność broni i technik powalania przeciwników
– klimat
– interesująca fabuła
– możliwość kontynuowania rozgrywki po zakończeniu głownej fabuły
– długość rozgrywki

Minusy:
– miejcami wyolbrzymiony dramatyzm
– sporadyczne błędy techniczne
– lekki rozstrzal między napisami, a dubbingiem

Czy polecam? Zdecydowanie tak, Horizon wyrwało mi z życia kilkadziesiąt godzin i nie żałuję ani jednak z nich. Była powiewem świeżości, którego brakowało mi od czasu ogrania Wiedźmina 3 i fakt, że potrafiłem odpalić ją każdego dnia nawet tylko po to aby przejść z punktu A do punktu B i pozbierać przedmioty świadczy o tym, że gra mnie najzwyczajniej wciągnęła w swój świat.

Na koniec mała informacja – siódmego listopada premiere miało pierwsze fabularne DLC – Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds, które oferuje nowe środowisko, nową ścieżkę fabularną i ekwipunek dla Aloy, jednak na jego temat nie wypowiem się za szybko jako, że mój backlog jest ogrmony, a fanem DLC też jakimś wielkim nie jestem (o tym może kiedyś będzie osobny wpis).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s