Na mojej stronie niejednokrotnie mogliście zapoznać się pozycjami spod szyldu Bitmap Books. Osobiście jestem ich ogromnym fanem i każda książka przez nich wydana, która trafiła w moje ręce, zrobiła na mnie niemałe wrażenie. Jednak jakość to nie jedyny wspólny mianownik w tym przypadku, gdyż w zasadzie zawsze znajdowały się głosy, ubolewające, iż dana księga jest dostępna jedynie w języku angielskim… Tu właśnie na scenę wchodzi nasze rodzime wydawnictwo Gamebook, które postanowiło dogadać się z Samem i ekipą, aby wydać na naszym rynku The Art of Point-and-Click Adventure Games, z tym że w pełni przetłumaczoną na język polski oraz zawierającą pewien bonus (ale o tym za chwilę). Jesteście ciekawi jak prezentuje się owoc ich współpracy? Zapraszam do czytania!
O ile nie jestem w stanie dokładnie stwierdzić, kiedy po raz pierwszy miałem okazję zetknąć się z jakimkolwiek tytułem z tego gatunku (a pewnie było to gdzieś w okolicy 1998/1999 roku) to w mojej pamięci na dobre wryła się składanka „Gry Przygodowe 2” od Albionu, na której znajdowały się między innymi The Curse of Monkey Island (choć akurat przy tej odsłonie nie pracował już ojciec serii, to po dziś dzień jest to moje top przygodówek) oraz Little Big Adventure (co prawda point’n’click to to nie jest, ale tytuł naprawdę godny polecenia, który zresztą ma dostać niedługo remake). Później, kiedy w moim domu na dobre zagościło stałe łącze internetowe, dosłownie wsiąknąłem w świat gier przygodowych, odkrywając i ogrywając kolejne produkcje, takie jak Broken Sword, Indiana Jones Fate of Atlantis, Shadow of The Comet, Lost Files of Sherlock Holmes, Najdłuższa Podróż (swoją drogą jedna z gier, którą miałem w big boxie). King’s Quest, Larry, Simon the Sorcerer — a to tylko kilka z tych, które pierwsze przychodzą mi na myśl.






Krótki wstęp od Garego Whitta, wprowadzenie do tego czym w ogóle są gry przygodowe i możemy zanurzyć się we wspominkowej podróży od samego początku, przez lata świetności gier przygodowych po czasy obecne (i mały renesans przygodówek za sprawą gier indie i platform typu Kickstarter), opisanych na prawie 600 stronach. Jednak zanim te SZEŚĆSET stron wywoła u Was ochy i achy to jest jedna rzecz propo treści, którą chciałbym tu poruszyć. Mianowicie niejednokrotnie, pod recenzjami książek od BB które wrzucałem, pojawiały się bliźniacze komentarze, zwracające uwagę, że trochę za mało „książki w książce”, i cóż w przypadku tej omawianej tutaj dzisiaj, trudno nie odnieść podobnego wrażenia, ponieważ nie ma tu dogłębnych opisów każdego z tytułów, a sama konstrukcja przypomina miejscami bardziej album niż publikację o grach i doskonale rozumiem, że nie wszystkim taka forma przypada do gustu. Druga rzecz to dobór gier oraz autorów, z którymi przeprowadzono wywiady — zapewne weterani będą się czuli nieco pokrzywdzeni, bo wiele gier, które znają i pamiętają zapewne zostało zapewne pominiętych podczas selekcji materiałów do książki i skupiono się w dużej mierze na „najgłośniejszych” autorach i ich produkcjach (halo gdzie jest cokolwiek o perełce, jaką jest Sanitarium ?????).
















Mimo wszystko to co finalnie trafiło na papier trzyma poziom i ogromną frajdę sprawiało mi wertowanie kolejnych stron, znajdując znajome mi gry, jak i poznając produkcje o których istnieniu nie miałem pojęcia — ponad 170 gier i 55 twórców zebranych w jednym miejscu to jednak całkiem sporo — obserwując jednocześnie, jak bardzo zmieniało się podejście autorów oraz technologia tworzenia gier przez te wszystkie lata (od kilku pikseli i kb na krzyż, po zapełnianie kolejnych nośników po brzegi, od tekstowych interfejsów po pełne 3D).
Zawsze podobała mi się przejażdżka atrakcją Piraci z Karaibów w Disneylandzie, ten nastrój i klimat. Pomyślałem wtedy, że zbuduję grę o piratach. Zacząłem pisać małe historyjki o piratach i wymyślać fabuły.
Ron Gilbert











W tym wszystkim jednak, to na co najbardziej czekałem, przerzucając strony książki to zapowiadany rozdział, poświęcony polskiemu wkładowi w ten gatunek. Wstęp od samego „Borka”, streszczenie „naszej” historii gier przygodowych, wywiady z Adrianem Chmielarzem (w Teenagent zagrywałem się razem z moimi kuzynami za dzieciaka, Książe i Tchórz po dziś dzień mam zainstalowane na PC, szukanie pikseli w Tajemnicy Statuetki powodowało u mnie wylew, a Zaginięcie Ethana Cartera to jedna z ciekawszych „nowożytnych” przygodówek, w jakie grałem), Rolandem Pantołą (Schizm to było moje przygodowe Dark Souls x]) czy Jarosławem Łojewskim i Piotem Kulikiewiczem (pamiętam jak do CD-Action dorzucono Wacki Kosmiczna Rozgrywka” i po prostu się zakochałem, wracając do niej wielokrotnie). Całość została zrealizowana tak, że wygląda, jak sekcja, która w owej książce była już od pierwszego wydania, a nie została dołożona po czasie. Co ciekawe, swoją cegiełkę dołożył tu Tomasz Mochocki, znany w internecie jako Vicek83, którego twórczość znałem już od jakiegoś czasu.
Poza oczywistymi rzeczami, jak jakość tłumaczenia czy poziom obiecanej zawartości dodatkowej, ciekawiło mnie jak będzie w kwestii wykonania / druku, wszak po pierwsze mowa tu o książce za ponad 150 PLN, a po drugie, wydawca angielskiej wersji zdążył nas już przyzwyczaić do tego, że nie bierze jeńców w tej kwestii. Cóż, w zasadzie dokładnie tak jak w przypadku wydania angielskiego, jest naprawdę dobrze! Druk nie jest rozmyty, wszystkie obrazki z gier są żywe, a szycie książki nie tylko pozwala na bezproblemowe podziwianie treści w całej okazałości po otwarciu, ale też wygląda na tyle solidnie, że nie ma strachu, iż zaraz będziemy zbierać kartki do kupy (solidne 2.5kg papieru). Jedyna rzecz w tym przypadku, która wzbudza we mnie nieco irytacji to okładka.. Bo o ile świetnie, że jest to twarda oprawa, a tłoczone, srebrne napisy robią bardzo dobre wrażenie, kontrastując z ciemną barwą reszty pierwszego planu, to materiał, jaki został wybrany do jej wykonania to chyba najsłabszy punkt całości — palcuje się to niemiłosiernie, widać na niej w zasadzie wszystko, czyszczenie też nie jest najprzyjemniejsze i mam wrażenie, że szybko mogą się pojawić oznaki zużycia.










Obcowanie z Almanach: Gry przygodowe Point and Click, było dla mnie niezwykle nostalgicznym doświadczeniem, gdyż gatunek, na którym skupia się książka, przez długie lata plasował się w topce moich ulubionych. Czy warto zakupić opisywaną przeze mnie pozycję? Jeśli tylko lubicie papierowe pozycje o naszej cyfrowej zajawce, to myślę, że jak najbardziej TAK i powodów jest na to kilka, mianowicie: ogromne pokłady nostalgii; ciekawostki od samych twórców; świetne wykonanie, cieszące oko w domowej biblioteczce; polskie tłumaczenie; cena niższa niż oryginalne wydanie! A jeśli jeszcze potrzebujecie jakiegoś dodatkowej motywacji do zakupu to pomyślcie, że jest to pierwsza pozycja od Bitmap Books wydana w naszym rodzimym języku i jeśli odniesie ona sukces, to jest szansa, że również pozostałe książki z ich oferty trafią na nasz rynek 😉

Ogromne podziękowania dla Wydawnictwa Gamebook za sprezentowanie mi kopii do sprawdzenia.
To tyle na dzisiaj.
Mam nadzieję, że się Wam podobało!
Kuba „PlayStation Fanatyk
