O tym na czym ostatnio grałem, słów kilka — HORI Fighting Stick Alpha (Street Fighter 6 Edition)

Nie wiem jak Wam, ale mi wszelkiego rodzaju bijatyki zawsze będą się kojarzyć z zatłoczonymi salonami arcade (i nie mówię tylko o grach badum tss). Mortal Kombat, King of Fighters, Tekken czy Street Fighter, każde z nich przewija się przez piękne wspomnienia wrzucania całego kieszonkowego w automat, tłuczenia w przyciski i kręcenia gałą na wszystkie strony, starając się wykręcić jakieś combo lub speciala. Czasy dawno minęły, ale dzięki producentom sprzętu — choćby takim jak właśnie HORI — mogę mieć namiastkę tego, co kiedyś, za sprawą arcade sticków. Tak się złożyło, że wraz z premierą najnowszej odsłony Ulicznego Wojownika, na rynek trafiła edycja takowego kontrolera i właśnie o nim chciałbym chwilę z Wami pogadać.

Pierwsze co się rzuca w oczy po wyciągnięciu kontrolera z pudełka to design, który mi osobiście bardzo przypadł do gustu. Dobrana paleta kolorów bezpośrednio nawiązuje do gry (nie żeby jej tytuł na brzegach tego nie robił nie?), a całość ozdobiona jest barwną grafiką, którą co ciekawe można sobie wymienić na inną — dla tych, którzy zakupili sprzęt, producent dorzuca 18 różnych wzorów z zawodnikami z gry do pobrania, wydrukowania i podmienienia (na ich stronie jest nawet instrukcja wideo jak to zrobić i po jego obejrzeniu muszę przyznać, że można było to nieco lepiej przemyśleć, aby nie było konieczności demontażu aż takiej ilości elementów, ale co ja tam wiem), a jeśli dla kogoś to zbyt mało lub chciałby mieć coś bardziej spersonalizowanego, pod siebie to nie widzę przeszkód, aby takowy szablon przygotować sobie samemu lub bez problemu znaleźć gotowca w internecie (w sumie jak tak teraz sobie myślę, to może ogarnę sobie jakiś ze swoimi logo).

Wszystkie elementy spasowane są idealnie, nic się nie wygina, nic nie skrzypi i choć w zasadzie całość wykonana jest z tworzywa, nie ma tu mowy o uczuciu obcowania z tanią, chińską zabawką. Całość również waży swoje, bo około 2.6kg, a od spodu posiada antypoślizgowe podkładki, pomagające w utrzymaniu kontrolera w stabilnej pozycji podczas grania. Warto wspomnieć, że mamy tu do czynienia z w pełni licencjonowanym akcesorium, co w tym przypadku przekłada się zarówno na obecność wszystkich potrzebnych, dodatkowych przycisków, jak i kompletnie bezproblemową współpracę z PlayStation 4 i PlayStation 5 (sticka można również używać z PC) — swoją drogą to chyba jeden z niewielu obecnie dostępnych u nas kontrolerów tego typu do PS5 a na pewno pierwszy w ofercie tego konkretnego producenta.

Ciekawostka — o ile taki DualShock 4 nie działa na PS5 z grami na tę generację, to na blogu PlayStation można znaleźć informację, że licencjonowane sticki do PS4, powinny działać też bez problemu z grami w wersji na PS5).

Dodatkowo HORI przewidziało świetną funkcję dla bardziej wymagających graczy, w postaci customowych profili, które umożliwiają prze-mapowanie niektórych przycisków zgodnie z własnymi preferencjami (wymagane jest do tego jednorazowe podpięcie do PC w celu załadowania maksymalnie czterech konfiguracji do pamięci urządzenia), pomiędzy którymi możemy się przełączać przy użyciu przycisku funkcyjnego. Mamy tutaj również ukłon w stronę graczy turniejowych, w postaci dodatkowej blokady przycisków, która po włączeniu uniemożliwia naciśniecie niechcianego guzika w ferworze walki i spowodowania np. dyskwalifikacji.

Jeśli chodzi zaś o wnętrze tego magicznego pudełka, to producent postanowił nie robić tu jakieś rewolucji i postawił na sprawdzone rozwiązanie, które było już dostępne dla graczy w ich poprzednich produktach, wrzucając tu osprzęt z linii Hayabusa. Osobiście gra mi się na tym secie świetnie, gała, jak i poszczególne przyciski są responsywne, z odpowiednio dobranym skokiem, ale też żaden ze mnie pro gracz i znawca tego typu hardware’u, jednak kilkoro z moich znajomych, którzy siedzą w tym bardziej niż ja są zdania, że jak na sprzęt prosto z pudełka to nie ma na co narzekać. Oczywiście przy tej klasie zabawek, nie mogło zabraknąć możliwości pełnej customizacji i projektując urządzenie, twórcy postanowili nieco ułatwić tego typu zabiegi poprzez zastosowanie otwieranej konstrukcji, w której to górną część możemy podnieść niczym klapę laptopa i dostać się do wnętrza, gdzie dodatkowo wszystko jest jasno opisane i pozaznaczane, żeby nie musieć co chwilę obracać sticka i zastanawiać się, co idzie do czego (co ciekawe, zawiasy mają tak duży zakres, że po maksymalnym otwarciu zyskujemy wręcz „stół warsztatowy” z pełnym/swobodnym dostępem do każdego elementu). Tak, że finalnie przy odrobinie cierpliwości, każdy może przerobić tego arcade sticka tak, aby odpowiadał jego osobistym preferencjom, co powinno też nieco przedłużyć żywotność kontrolera — tu jedynie mała informacja, jeśli decydujecie się np. na wymianę gały, to poszukajcie informacji na temat spasowania z tym stickiem, gdyż na reddicie można znaleźć info, że np. Bullet Lever EVO Seimitsu nie do końca pasuje, przez co powstaje ryzyko powstania jakichś uszkodzeń lub niewłaściwego działania (z drugiej strony komu ja to mówię, jeśli przerabiasz swojego sticka, bo coś Ci w nim nie odpowiada, to pewnie najlepiej wiesz co i jak dobrać).

W kwestii konstrukcyjnej zauważyłem jedną wadę, która przy mojej nerwicy natręctw jest dość upierdliwa, mianowicie kabel… Zanim mnie ktoś tu zje, że input lag/latencja, że pro gracze wybierają tylko przewodowe etc. to spokojnie, jak najbardziej to rozumiem i nie o to mi chodzi, a więc do brzegu. Przez kilka dni miałem okazję porównać sobie bezpośredni ten kontroler z wersją z poprzedniej generacji i to, co mi się od razu rzuciło w oczy to sposób mocowania/przechowywania przewodu kontrolera. W przypadku wersji na PS4 z tyłu dostępna jest klapka z otworem, przez którą możemy wyprowadzić sobie odpowiednią ilość kabla, natomiast w posiadanej przeze mnie wersji PS5, całość zwinięta jest na 2 zaczepach wewnątrz. Teoretycznie nic wielkiego, ale przy moim użytkowaniu, które nie zakłada możliwości posiadania wpiętego sticka na stałe, konieczność ciągłego otwierania/zamykania, nawijania kabla na te zaczepy i układania kabla tak, aby całość zamknęła się bez oporów, jest nieco irytująca, szczególnie że wszystko sprawia przez to wrażeniem mocno upchanego tam ze wszystkimi innymi przewodami. Ot pierdoła, ale jakoś tak rzuciła mi się w oczy przy bezpośredniej konfrontacji z HORI RAP N.

Po prawie miesiącu obcowania z tym sprzętem przyznaję bez bicia, że jestem w nim po prostu zakochany. Przyjemność i swego rodzaju nostalgia, jaką odczuwam przy ogrywaniu kolejnych tytułów z użyciem tego kontrolera to po prostu coś pięknego (Metal Slug odpalony na takim setupie to czyste złoto ❤ ). Zostaje kwestia czy warto? Cóż, tutaj ciężko mi coś powiedzieć jednoznacznie, bo to jednak kwestia mocno indywidualna, na czym lubicie grać. Mimo wszystko, kiedy zadałem pytanie na temat preferencji growych na moich socialach, to większość głosów była za standardowym padem. Moim zdaniem, jeśli jesteście fanami tego typu rozwiązań, to zapewne wiecie lepiej ode mnie czy ten zakup ma sens, ale jeśli tak jak ja raczej jesteście bijatykowymi casualami, to zostaje tylko pytanie, czy jesteście w stanie wydać ~1200 PLN na kontroler, bo jeśli tak to zdecydowanie warto, bo tak jak wspomniałem odczucia obcowania z tym czymś, są po prostu fenomenalne, od samej wygody po dźwięki wydawane przez gałę i przyciski (istnieje też wersja bez licencji Capcomu i grafik z SF, która kosztuje jakieś ~200-250 PLN mniej, ale w momencie, kiedy piszę ten tekst, jest ona wyprzedana w większości polskich sklepów).

Na koniec jeszcze małe info, bo jeśli macie w sobie żyłkę kolekcjonera, to wspomnę tylko, że na polski rynek trafiła ściśle ograniczona ilość tych sticków w edycji Street Fighter, a na moim kartonie widniała liczba 7xx/1000, informacji ten nie potwierdziłem jeszcze u źródła, ale jeśli tak rzeczywiście jest, to z czasem zdobycie takowego może wymagać nieco gimnastyki poszukiwawczo-finansowej.

Ogromne podziękowania dla firmy RET-ALL, za możliwość przetestowania tego cuda.

To tyle na dzisiaj.
Mam nadzieję, że się Wam podobało!
Kuba „PlayStation Fanatyk”

Dodaj komentarz