O tym, w co ostatnio grałem słów kilka – Avenging Spirit

Kiedyś już wspomniałem, że w ostatnim czasie można zaobserwować wzmożoną aktywność wydawców i twórców na poletku przywracania klasycznych czy nawet zapomnianych tytułów z dawnych lat. Jednym z takich wydawców jest Ratalaika Games, którzy mam wrażenie że pracują niczym na taśmie produkcyjnej, wrzucając co kilka tygodni kolejny tytuł na PlayStation Store. Choć z boku może to wyglądać na totalną masówkę to trzeba im oddać to, że dzięki im wysiłkom nowi gracze mogli poznać kilka ciekawych tytułów. Jak będzie tym razem? Zapraszam do czytania!

Avenging Spirit (znane w Japonii jako Phantasm) to arcade’owa platformówka z 1991 roku, stworzona przez C.P Brain i wydana pierwotnie przez firmę Jaleco. Historia opowiedziana jest za pomocą cutscenek pomiędzy poziomami i rozpoczyna się od porwania naszej dziewczyny — Gennifer — przez gangsterów, którzy przy okazji posyłają nas do piachu. Porwanie ma związek z badaniami jej ojca, które skupiaja się w koło sił nadprzyrodzonych i to właśnie dzięki jego wysiłkom wracamy dokonań zemsty na naszych oprawcach oraz oczywiście aby uwolnić naszą wybrankę z ich rąk.

Początkowo mamy do wyboru opętanie czterech postaci, jednak to dopiero początek, gdyż każde „naczynie” ma swój pasek energii, po którego wyczerpaniu nasz mały duszek potrzebuje kolejnej ofiary w którą może wejść a tych jest około dwudziestu, z czego każda z unikalnymi umiejętnościami i orężem — Ninja z Shurikenami, komandos z granatami, Wampir przywołujący nietoperze i wielu wielu innych. Momentami czułem się nieco jak w Broforce, gdyż ilość przeciwników na ekranie (jak i ich różnorodność) prowadziła do szybkich zgonów i respawnów jako kompletnie inna postać.

Jako, że mamy tu do czynienia z tytułem posiadającym automatowy rodowód, to można się spodziewać, że ukończenie nie zajmie za wiele czasu — i dokładnie tak jest. Od startu, przez sześć kolejnych poziomów i bossów, do napisów końcowych, mija jakieś 40 minut, co jak na dzisiejsze standardy może wydawać się dość śmieszne, ale pamiętajmy, że kiedyś chodziło o wyciąganie kieszonkowego od dzieciaków wrzucających kolejne żetony do maszyny. Długość gry można oczywiście nieco przeciągnąć, ustawiając wyższy poziom trudności, wybierając wersję arcade (bez nieograniczonych kontynuacji) czy wracając aby pobić swój kolejny wynik. Do tego dochodzą dwa zakończenia — bez wielkich kombinacji jest „dobre” i „złe” — zależne od tego czy uda nam się zebrać wszystkie potrzebne klucze. Co ciekawe, nowa wersja pozwala nam wybrać czy chcemy zagrać w oryginalne, japońskie wydanie czy zachodni port, a do tego mamy możliwość gry w coopie.

Na koniec oczywiste pytanie. Czy polecam? Odpowiem standardowo — to zależy. Gra to przeniesiony port z arcade 1:1 z kilkoma udogodnieniami, które zawdzięcza emulacji (zapisy gry, cofanie rozgrywki, filtry graficzne). Jeśli lubicie tego typu tytuły to jak najbardziej warto dać jej szansę (szczególnie, że premierowa cena to 27 PLN), jednak nie sądzę aby zawojowała ona serca nowych graczy.

Podziękowania dla ekipy ogarniającej PR za podrzucenie mi kodu na grę.

To tyle na dzisiaj.
Mam nadzieję, że się Wam podobało!
Kuba „PlayStation Fanatyk”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s