O tym w co ostatnio grałem, słów kilka – The Last of Us Part II

The Last of Us to bez wątpienia klejnot w koronie biblioteki PlayStation 3. Kiedy w czerwcu 2013 roku Naughty Dog oddało graczom swoją grę, nikt nie spodziewał się, że z pozoru „kolejna gra o zombiakach”, odbije się tak wielkim echem i wryje w głowy graczy aż tak bardzo. Siedem lat przyszło nam czekać na kontynuację tej historii i chyba dawno, żadna gra, jeszcze przed swoją premierą, nie wzbudziła tak wielu skrajnych emocji i nie podzieliła tak mocno internetową społeczność graczy jak ta. Czy cały ten szum ma pokrycie w rzeczywistości? Jak sequel wypada na tle pierwszej części? No i oczywiście, czy warto zagrać? Zapraszam do mojej bez-spoilerowej recenzji!

Historia rozpoczyna się pięć lat po wydarzeniach z pierwszej odsłony, Ellie i Joel, po przemierzeniu połowy kraju osiadają w Jackson w stanie Wyoiming, gdzie starają się prowadzić zwykłe życie. Oczywiście normalność w post-pandemicznej rzeczywistości różni się tej w jakiej zwykle żyją 19sto latki – nie ma mowy o szkole, imprezach, wypadach ze znajomymi, są za to patrole w poszukiwaniu zapasów i eliminacji zarażonych. Jeden z takich patrolów zmieni na zawsze jej życie…

Tragiczne wydarzenia, które częściowo mogliśmy zaobserwować choćby w jednym z pierwszych trailerów stają się motorem napędowym całej historii i choć zemsta, tak samo jak „zombiaki”, może wydawać się sztampowym tematem na opowieść, tak możecie mi wierzyć, że tutaj nie ma mowy o przeciętności. Historia przedstawiona w grze to bilet na przejażdżkę emocjonalnym rollercoasterem, po której jeszcze sporo czasu upłynie zanim wasze flaki wrócą na swoje pierwotne miejsce i będzie mogli spokojnie zjeść posiłek bez ryzyka zobaczenia go z powrotem.

Całość została podzielona na kilka głównych rozdziałów, które co jakiś czas przeplatane są flashbacka’mi, rzucającymi światło na to co działo się od momentu zakończenia jedynki, wyjaśniającymi kwestie relacji pomiędzy postaciami w grze i dającymi nieco wytchnienia od motywu przewodniego gry.

Skoro tło fabularne mamy już nakreślone, to przejdźmy zatem do rozgrywki. Mamy tutaj do czynienia z grą liniową, w której głównym zadaniem, można powiedzieć jest dostanie się z punktu A do punktu B, jednak oczywiście nie jest to tutaj ani tak proste ani nudne jakby brzmi. Na pierwszy rzut oka, nie widać zbyt wielu różnic w stosunku do pierwszej odsłony – przemierzamy kolejne tereny, zbieramy zapasy, zabijamy przeciwników itd. Jednak to wszystko to oczywiście tylko pozory. Miejscówki po których przyjdzie nam się poruszać są większe i bardziej rozbudowane pod względem zawartości, twórcy nie poszli tutaj na łatwiznę i nie ma mowy o kolejnych budynkach tworzonych metodą kopiuj wklej. Prawie wszędzie da się wejść, niezależnie od tego czy coś tam znajdziemy czy nie, co potęguje wrażenie osamotnienia.

Często zdarza się, że musimy sobie przekalkulować czy warto się narażać dla nieznanej zawartości danej lokacji, gdyż w koło roi się o przeciwników – zarówno zarażonych jak i nieprzychylnych nam ludzi. Tutaj ponownie, twórcy nie poszli po linii najniższego oporu i postanowili rozbudować „bestiariusz”. W kwestii zarażonych spotkamy min. całkiem szybkich biegaczy, doskonale znanych wszystkim zabójczych klikaczy oraz całkiem nowych tworów ewolucji wirusa jak np. ciężkie i silne człapacze. Z kolei jeśli chodzi o ludzki czynnik, który może nam zagrozić to tym razem przyjdzie nam stawić czoła dwóm walczącym ze sobą frakcjom – Wilkami i Bliznami. Pierwsi przypominają zorganizowaną armię, drudzy zaś przypominają coś w rodzaju sekty, jednak to co ich łączy to fakt, że spotkanie się z nimi może szybko zakończyć się naszym zgonem.

Walka to kolejny element, który uległ znacznej rozbudowie, Ellie nie jest już bezbronny dzieckiem, tylko wytrawnym łowcą. Może biegać, skakać, czołgać się czy ukrywać w trawie, co w połączeniu z całkiem nieźle rozbudowanym arsenałem (pistolety, strzelba, łuk, kusza, karabiny, bomby zdalnie detonujące) daje nam ogrom możliwości w przypadku napotkania zagrożenia. Sami przeciwnicy też dostali lifting, np. wspomniane wcześniej Wilki mają teraz do dyspozycji psy tropiące, które z łatwością mogą nas wytropić podczas chowania się. AI przeciwników wydaje mi się być na wyższym poziomie niż to było w jedynce, przez co otwarta walka nawet z małą ilością wrogów, może zakończyć się naszą rychłą śmiercią, wymusza to na nas trochę bardziej taktyczną rozgrywkę – szczególnie na wyższych poziomach trudności gdzie zapasów nie ma tak dużo. Często jednak jesteśmy w stanie uniknąć jakiejkolwiek konfrontacji z naszymi nowymi przyjaciółmi, czy to przez bycie niczym Snake z Metal Gear Solid czy wykorzystując fakt, że właściwie tutaj każdy walczy z każdym i można ich po prostu na siebie napuścić, jednocześnie przemykając bokiem i obserwując jak się wyrzynają nawzajem.

Jakikolwiek ze sposobów na poradzenie sobie z zagrożeniem nie wybierzemy, trzeba powiedzieć sobie jedno – jest brutalnie, i to tak naprawdę brutalnie, nie ma tutaj mowy o ugrzecznieniu czegokolwiek – chcesz kogoś zatłuc młotkiem, no to patrz jak się roztrzaskuje pod jego siłą, chwytasz przeciwnika, to za chwilę zobaczysz jak jego gardło jest podrzynane – takich przykładów jest tutaj więcej ale o tym przekonacie się sami.

Ostatnim elementem o których chciałbym wspomnieć jest crafting – zarówno przedmiotów jak i postaci. Podczas eksploracji przyjdzie nam zebrać materiały, które możemy wykorzystać do tworzenia przedmiotów i ulepszania naszej broni. Jednocześnie możemy przełączać się pomiędzy dwiema broniami, jednak przy odrobinie szczęścia podczas eksploracji, można znaleźć dodatkowe kabury, zarówno do broni długiej jak i krótkiej, co znacząco ułatwia żonglowanie orężem podczas walki. Wśród zbieranych zapasów, znajdziemy również suplementy, które z kolei poprawiają umiejętności naszej bohaterki – wykrywanie wrogów, szybsze czołganie, cichsze poruszani się – czy pozwalają na odblokowanie dodatkowych umiejętności wytwórczych.

Jeśli chodzi o oprawę audio-wizualną, to tak samo jak w przypadku pierwszej części, tym razem twórcy ponownie wycisnęli maks z tego co do zaoferowania ma konsola, stając się istnym benchmarkiem PlayStation 4 (a także w wielu przypadkach zamieniającym ją w startujący odrzutowiec). Postacie, lokacje, przedmioty, wszystko wykonane jest z niesamowitą dbałością o detale co robi absolutnie piorunujące wrażenie. Za ścieżkę dźwiękowa, ponownie odpowiedzialny jest Gustavo Santaolalla i udowadnia, że jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Tak samo jak np. w przypadku Death Stranding, tutaj również, muzyka jest wręcz nieodłącznym elementem rozgrywki. Technicznie nie mam absolutnie, żadnych zastrzeżeń, przez całą rozgrywkę gra działała płynnie i nie doświadczyłem, praktycznie żadnych glichy (jedynie jakieś drobnostki jak niereagujący przedmiot).

Napisy końcowe zobaczyłem po ponad 22 godzinach przed telewizorem, co jak na grę bez otwartego świata jest wynikiem wyróżniającym się na tle innych produkcji. Na czas gry oczywiście istotny wpływ może mieć poziom trudności i kwestia czy przemy do przodu za wszelką cenę, czy jednak „liżemy ściany”. Jeśli dla kogoś to nadal zbyt mało to twórcy przygotowali również tryb Nowa Gra+, w którym zachowujemy swoje ulepszenia i możemy jeszcze raz wyruszyć na ulice Seattle.

The Last of Us Part II to moim zdaniem, bez wątpienia opus magnum studia Naughty Dog. Amerykanie ponownie udowodnili, że są jednymi z najlepszych w branży, za co należą im się ogromne słowa uznania. Tym samym PlayStation zyskało kolejny mocny tytuł na wyłączność, który śmiało można określić mianem „system-seller”, bo właśnie dla takich gier warto kupić konkretną konsolę. Kończąc już ten mój wywód, odpowiem tylko, że TAK, WARTO i każdy powinien dać szansę tej grze, niezależnie od tego co o niej słyszał lub czytał, bo o ile ogólnie można stwierdzić czy gra jest dobra czy nie, tak emocje jakie będą Wam towarzyszyć podczas ogrywania to już bardzo osobista kwestia.

Podziękowania dla PlayStation Polska za grę i zestaw gadżetów, które mi podesłali na premierę!

Mam nadzieję, że się Wam podobało.
Do następnego!
Kuba „PlayStation Fanatyk”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s