O tym w co ostatnio grałem, słów kilka – Life is Strange: Before The Storm.

W końcu się udało (prawie) znaleźć chwilę i zakończyć kolejną opowieść spod szyldu Life is Strange. Ci, który mieli okazję czytać moje wcześniejsze pseudo recenzje wiedzą zapewne, że pierwsze Life is Strange z 2015 roku jest dla mnie jedną z najlepszych gier przygodowych w jakie dane mi było zagrać w ostatnich latach i z niecierpliwością czekałem na informację o fizycznym wydaniu prequela o którym tutaj mowa. No właśnie, mamy tutaj do czynienia z 3-odcinkowym prequelem do historii znanej nam z LiS. Na czas produkcji Vampyra i planowania Life is Strange 2, DONTNOD oddelegowało produkcję do studia Deck Nine i trzeba przyznać, że studio to naprawdę dało radę! Co do samej gry – akcja prequela dzieje się 3 lata sprzed wydarzeń znanych nam z pierwszej odsłony i skupia się na relacji naszej buntowniczki Chloe i tajemniczej Rachel. To właśnie ta pierwsza jest naszą bohaterką w tej historii. Chloe Price, niegdyś najlepsza przyjaciółka Max, teraz rozbita nastolatka, która nie może pogodzić się ze śmiercią swojego ojca i jednoczesnym opuszczeniem przez przyjaciółkę w tym gównianym dla niej momencie jej życia, a jakby tego było mało, jej matka próbuje żyć na nowo z poznanym David’em, którego mówiąc krótko Chloe nie potrafi zaakceptować w swoim życiu. To wszystko kształtuje znaną co poniektórym Chloe – buntowniczkę, amatorkę miękkich dragów, alkoholu i imprez. Na swojej drodze, Chloe spotyka Rachel – wzorowa uczennica Blackwell, uwielbiana przez wszystkich, córka prokuratora okręgowego, która z niezrozumiałych dla naszej bohaterki przyczyn bardzo chce się z nią zaprzyjaźnić (z wzajemnością).
Co do samej rozgrywki to mamy tutaj dokładnie to samo co mogliśmy zobaczyć w LiS – chodzimy po mniej lub bardziej otwartych lokacjach, rozmawiamy z postaciami i przenosimy przedmiot z punktu A do punktu B tak aby zobaczyć kolejną scenkę i pchnąć historię dalej. Brak tutaj umiejętności cofania czasu, którą dysponowała Max, co teoretycznie zmusza nas do podejmowania bardziej przemyślanych decyzji – choć tak naprawdę to tylko pozory, kilkukrotnie cofałem swój zapis gry, żeby zobaczyć co się stanie i koniec końców efekt finalny był taki sam, jedynie droga do niego nieco się różniła (a myślałem, że to domena Telltalle..). Chloe, również dostała swój unikalny skill – pyskówka. Co jakiś czas mamy możliwość wdania się w pyskówkę (wygląda to trochę jak walka na obelgi znana z serii Monkey Island) w której musimy poprowadzić dialog w wybierając odpowiednie riposty na to co mówi druga postać i tym samym osiągnąć jakiś cel (jak np. dostanie się w zamknięte miejsce). Prócz głównego wątku relacji naszej bohaterki z jej nowo poznaną przyjaciółką, twórcy oddają do naszej dyspozycji możliwość wglądu w życie innych postaci z Arcadia Bay, co jest oczywiście opcjonalne – możemy pogadać z ludźmi ze szkoły, przeczytać coś w internecie czy nabazgrać coś na ścianie markerem. Dodatkowo mamy tutaj znane z jedynki sceny „wypełniające” – kiedy np. nasze postacie siedzą i słuchają muzyki, możemy przerwać scenę w każdym momencie lub zwyczajnie obserwować i rozmyślać o tym co się dzieje w grze. Znaczenie mają nawet takie drobnostki jak ubrana koszulka – co spotyka się z komentarzem innych postaci w grze. Podobnie jak w pierwszej części, mamy tutaj dwa zakończenia i tylko od nas zależy czy będzie to happy end.

Plusy:
– Historia
– Postacie
– Soundtrack
– Zakończenie

Minusy:
– Nierówne tempo historii
– Złudne wybory

Life is Strange Before The Storm to perfekcyjnie przygotowany hołd dla genialnej pierwszej części. Tym, którzy nie grali w pierwszą odsłonę, da solidną bazę aby zrozumieć wydarzenia z pierwszej części, natomiast dla tych, którzy w jedynkę już grali będzie idealnym dopełnieniem, które wyjaśnia nam co tak naprawdę ukształtowało Chloe i kim jest zaginiona Rachel. Po tym wszystkim jeszcze bardziej czekam na Life is Strange 2, które jeżeli wierzyć plotkom i przeciekom, może zostać potwierdzone/zapowiedziane już na E3 2018. Na koniec został mi jeszcze bonusowy odcinek, który dostępny był w wersji deluxe i ma dać możliwość ponownego wcielenia się w Max, tuż przed jej wyjazdem ale to opiszę wam kiedyś, jak już znajdę więcej czasu aby usiąść w spokoju do konsoli.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s