Panie, co tak drogo?! Dam połowę!

Dzisiaj to będzie długo 😀 Tak więc łapcie popcorn i zapraszam do sprawdzenia mojego wywodu. Postanowiłem pogadać sobie trochę o cenach gier, ale nie będę tu się rozpisywał o kwotach jakie trzeba zapłacić na premierę gry na PS4 czy o uwarunkowaniach powiązanych z ratio poziomu zarobków do cen gier w danym kraju, a o ciekawym trendzie, kiedy crap staje się obiektem westchnień kolekcjonerów, a jego cena zaczyna szybować w górę jak oszalała lub kiedy ludzie sami nakręcają koniunkturę na dany tytuł z czystej niewiedzy i pogoni za chęcią posiadania… !!!!Pamiętajcie, że to tylko i wyłącznie moja subiektywna ocena rynku, trendów i zachowań, rozumiem, że każdy może inaczej postrzegać drogie i tanie gry!!!!. 
No to zaczynamy 🙂 PlayStation 2. Jeśli chodzi o bibliotekę gier, to na PS2 selekcja jest tak ogromna, że nie nie sposób ogarnąć informacji o wszystkim co wyszło na tą wspaniałą konsolę. Między takimi tytułami jak Resident Evil 4, Devil May Cry czy Silent Hill 2 przewijają się też rzygowiny od takiej firmy jak Phoenix Games B.V… Przez długi czas zastanawiałem się nad ich fenomenem i całym szałem, który ogarnia ludzi na forach kolekcjonerskich (nie polskich..), kiedy ktoś chce sprzedać coś od nich. W zestawieniach „Najrzadszych gier na PS2”, ponad połowa to produkcje właśnie od Phoenix jak np. Saint and Sinner czy Ocean Commander. Pogrzebałem trochę i udało mi się dokopać do kilku faktów, które mogły mieć wpływ na wysoki popyt na ich produkcje. Byli oni deweloperami i wydawcami budżetowych tytułów skierowanych do najmłodszych grup wiekowych, głownie na konsolę PlayStation. Gry były wydawane w niskich nakładach, które dodatkowo były podzielone na regiony, część gier ukazała się np. tylko we Włoszech. Same gry były najczęściej marnymi podróbkami znanych marek z biedna grafiką, skręconych naprędce aby zyskać trochę na popularności danej marki (np. Kopciuszek). Dodatkowo, same gry były tłoczone na nośnikach o tak niskiej jakości, że ulegały one przegrzewaniu się i powodując ogromny hałas, przestawały działać. Firma Phoenix upadła w 2009 roku (dzięki Bogu..) co dodatkowo spowodowało, że ilość gier na rynku nie uległa już nigdy zwiększeniu. Wielu kolekcjonerów uważa portfolio firmy za ciekawy set do zebrania, a w środowisku krążą legendy o nieodkrytych magazynach, opuszczonych po zamknięciu się studia, w których mogą być jeszcze jakieś egzemplarze ich gier.

//Ciekawostka 1: Możliwe, że gry od Phoenix, nie były w ogóle licencjonowane przez Sony, wbrew informacji na opakowaniu. Firma najprawdopodobniej używała pudełek PS2 z naklejką zatwierdzoną przez Sony, podmieniając okładki i zawartość. Dodatkowo używali oni dysków CD-ROM zamiast standardowych dysków DVD a ich odpalenie w konsoli powodowało wzrost hałasu o 300%.//

Co ciekawe do niedawna w swojej kolekcji miałem 2 tytuły od Phoenix, uważane za rzadkie – Iron Chef oraz Games Galaxy 2. Pierwszą z nich zakupiłem bardzo okazyjnie od kogoś kto sprzedawał „zestaw gier dla dzieci na PS2”, drugą trafiłem na naszym rodzimym allegro za ok 100 zł, gdzie wisiała dobre kilka dni zanim się zdecydowałem na zakup. . Aktualnie ich wartość oscyluje w granicach 100-150$ na eBay i w międzynarodowych grupkach kolekcjonerskich. Obie zostały sprzedane moim znajomym kolekcjonerom, którzy dążą do zebrania wszystkich najrzadszych gier na PS2. Rozbawiło mnie kiedy ktoś na polskiej grupce poświęconej retro graniu wrzucił moje ogłoszenie z wystawioną grą Iron Chef wyśmiewając mnie i nazywając Januszem Biznesu. Zanim jednak co niektórzy rzucą się na allegro itp. w poszukiwaniu swojej grudki złota to zaznaczę tylko, że nie wszystkie gry od Phoenix są poszukiwane przez kolekcjonerów i tak naprawdę 90% z nich to po prostu badziewia warte tyle co pudełko w którym się znajdują.

Przeskoczymy o generację wyżej. Gra, o której pewnie 90% posiadaczy PlayStation 3 nawet nigdy nie słyszało, mianowicie Ra.One. Produkcja o indyjskim superbohaterze, reprezentująca gatunek „action adventure” i wierzcie mi, jest cholernie zła. Tak zła, że osoby odpowiedzialne za stworzenie jej mają pewnie VIP room w piekle. Jeżeli mi nie wierzycie to polecam sprawdzić gameplay z gry na kanale YouTube mojego przyjaciela z Australii – @TJ_Beam Gaming, zobaczycie na własne oczy jak wielka jest to kupa. Skąd w takim razie takie zainteresowanie nią wśród kolekcjonerów? Powód jest banalny – gra wyszła tylko i wyłącznie w Indiach i była oferowana jedynie przez lokalne sklepy bez wysyłki międzynarodowej, przez co aby ją zdobyć, należy mieć kogoś znajomego w Indiach, dodajmy do tego wysokie koszty transportu i mamy przepis na idealny kolekcjonerski kąsek. Niedawno rozmawiałem ze znajomym kolekcjonerem z Indii, od którego dowiedziałem się, że popyt poza Indiami jest na tą grę tak wysoki, że pospolity do niedawna tytuł staje się coraz trudniejszy do znalezienia nawet tam, a co raz więcej sprzedawców zaczyna sobie zdawać sprawę z wzmożonego popytu, podnosząc ceny. Dlaczego posiadam również i ją? Wspomniany przyjaciel sprezentował mi ją w ramach podziękowań za pomoc w kilku kwestiach, z którymi nie mógł sobie sam poradzić. Tylko nie wiem czy chciał mi w ten sposób podziękować czy powiedzieć, że mnie jednak nie lubi.

//Ciekawostka 2: Gra oparta jest na filmie Bollywood o tym samym tytule, akcja podąża za Shekharem Subramanium (Shah Rukh Khan), deweloperem, który tworzy grę opartą o technologię „motion sensor”, w której antagonista w grze (Ra.One) przedostaje się do realnego świata, a jedyną osobą, zdolną go pokonać jest protagonista (G.One). Dostępna jest również wersja na PlayStation 2, i tak samo pozostaje regionalnym exclusiv’em //

Na koniec, trochę o tym jak to co robią i myślą ludzie staje się wodą na młyn rynku gier. Rule of Rose (tak tak nie mogło jej tu zabraknąć) – jedna z droższych gier na PlayStation 2, średnio udany horror z kontrowersyjnymi treściami. W wielu kręgach uznawana za kolekcjonerski Święty Graal. Jak to jest naprawdę ? Już śpieszę z wyjaśnieniami. Wydanie FR/IT/ES można spokojnie kupić za ok 80-100 euro (a nawet taniej), a ich ilość na popularnych portalach aukcyjnych i lokalnych stronach ogłoszeniowych jest ogromna. Tak naprawdę to jedynie wydanie UK, to które nigdy oficjalnie nie dotarło na sklepowe półki jest naprawdę rzadkie i drogie – cena egzemplarzy waha się w okolicy 600-1000 funtów, i nie jest to nic dziwnego. Do dzisiaj nie wiadomo ile sztuk jest oficjalnie w obiegu jako, że są to kopie, które zostały rozesłane do recenzentów oraz te, które zostały sprzedane pod ladą przed premierą. Ostatni egzemplarz, który pojawił się na eBay został sprzedany za ponad 6000 zł! Była to co prawda oryginalnie zafoliowana gra ale cena jaką osiągnęła zaskoczyła nawet zagranicznych kolekcjonerów. Powodem dla którego Rule of Rose nigdy nie ukazała sie oficjalnie w Wielkiej Brytanii były treści przedstawione w grze ocierające się o pedofilię, wydawca gry, firma 505 Games, tuż przed premierą bojąc się kontrowersji postanowiła wstrzymać premierę gry i wycofać wszystkie wysłane egzemplarze ze sklepowych magazynów Niestety legenda o zbanowanej grze spowodowała to, że ludzie błędnie postrzegają inne wydania niż UK za rzadkie, kolekcjonerskie etc., podbijając w ten sposób wartość rynkową do co raz to większych kwot, Ba, nawet pod jednym ze zdjęć na instagramie zostałem zbluzgany jako „nic nie wiedzący o grach na playstation” noob, gdyż śmiałem opisać w komentarzu, które wydanie RoR jest naprawde rzadkie.

//Ciekawostka 3: Na zdjęciu możecie zobaczyć wersję francuską z mojej kolekcji. Dlaczego ją kupiłem? Cóż, po pierwsze nie zapłaciłem nawet połowy tego co żądają sobie zwykle sprzedawcy, po drugie, grałem już w nią za czasów piracenia na potęgę i zwyczajnie mi się podobała, a po trzecie, postanowiłem zebrać jak największą liczbę horrorów na PlayStation 2 jako, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków gier. I to są prawdziwe powody zakupu tej „legendarnej” gry, a nie fejm i poklask od ludzi na forach jak to mi już zarzucano :).//

Podsumowując te moje wypociny. Dlaczego sam nie zbieram tych wszystkich najrzadszych pozycji? Po pierwsze jestem tanim draniem kiedy chodzi o zakup gier a po drugie nie traktuję swojej kolekcji jako inwestycji z zamiarem odsprzedaży za jakiś czas, a jako zbiór mający mi sprawiać radość tu i teraz, więc jeśli nie chcę w coś zagrać to nawet nie będę tego szukał, niezależnie od tego jak wysoki jest hype. Wyjątkiem jest kupowanie takich tytułów okazyjnie, np. za ułamek wartości lub (jak to w moim przypadku miało już miejsce) otrzymania takowej pozycji za darmo lub w drodze wymiany – portfel wtedy nie cierpi a też zawsze można potem na tym ugrać coś co by nas bardziej interesowało. A co Wy o tym myślicie? Kupujecie gry za chorendalne kwoty „bo rzadkie” pomimo, że ich poziom grywalności jest tak żałosny, że szkoda komentarza?

//Ciekawostka 4: Najdroższą i najrzadszą grą na PlayStation 3 jest NBA Elite 11, szacuje się, że istnieje coś między 9 a 20 kopii na całym świecie w różnej kondycji. Cena rynkowa oscyluje w granicach 3000-4000$. Mówiąc krótko jest to niedorobiona wersja corocznego cyklu NBA od Electronic Arts, która miała być odpowiedzią na rewelacyjne 2k11 od 2KGames. Gra została wycofana zanim trafiła do sprzedaży z powodu bardzo niskiej jakości, a kilka egzemplarzy w jakiś sposób trafiło do obiegu (krążą legendy o dostawcy, który znalazł kilka egzemplarzy, które zapodziały się podczas transportu i rozdał je wśród znajomych).//

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s