O tym, w co ostatnio grałem słów kilka — Ghost of Yōtei

Dziwnie tak po prawie roku wrócić przed klawiaturę, ale jakoś przez ostatnie miesiące dopadła mnie spora niemoc growa i jakoś zupełnie straciłem chęć do pośpiechu w ogrywaniu kolejnych tytułów pod recenzje, a jakoś też nie widziałem większego sensu w dłuższym rozwodzeniu się nad jakimś tytułem kilka miesięcy po jego premierze (choć są świetni twórcy jak…

Na radarze – Iron Meat

Nie jest żadną tajemnica, że uwielbiam retro-indyki, a jeśli jeszcze do tego są napakowane akcją i można je dostać w pudełku.. to jeszcze lepiej. Inspirowany klasycznymi grami „run-and-gun” jak „Contra” czy „Metal Slug” – zadebiutuje w ekskluzywnym, fizycznym wydaniu na konsolę PlayStation 5 dzięki współpracy z wydawnictwem Strictly Limited Games. Gra przenosi graczy w brutalny,…

O tym, w co ostatnio grałem słów kilka — Musashi vs Cthulhu

Witam ponownie, prosto z moich poszukiwań, podczas których wertuje PlayStation Store w poszukiwaniu kolejnych tytułów, które nie tylko nie zrujnują Waszego portfela, ale też powinny sprawić sporo przyjemności z grania. Obecnie wielkie kontrowersje wzbudza czarnoskóry Yasuke w zapowiedzianym Assasin’s Creed Shadows, a co powiecie na Musashiego, walczącego z pomiotami Cthulu? Zaciekawieni? Część z Was pewnie…

O tym, w co ostatnio grałem słów kilka — Biolab Wars

W dzisiejszych czasach podwyżki cen nie oszczędzają nikogo i niczego, dotykając również nasz ukochany growy światek — coraz wyższe ceny premierowe czy bańka retro nadmuchana wręcz do niebotycznych rozmiarów (swoją drogą ciekawe czy kiedyś pęknie?). Jednak jako rasowy cebulak i łowca wszelkich promocji, przychodzę dzisiaj do Was z pozycją, którą możecie kupić za mniej niż…

O tym, w co ostatnio grałem słów kilka — Vaccine Rebirth

Vaccine to jeden z tych tytułów, które obserwowałem z zaciekawieniem, od momentu zwrócenia mojej uwagi w jego stronę i nie inaczej stało się z zapowiadaną przez deweloperów, poprawioną wersją z podtytułem „Rebirth”. Ponownie moim cebulackim zwyczajem, wyczekałem, aż gra pojawi się na promce i tak za średnią cenę lepszej pizzy, mogłem wrócić do posiadłości pełnej…

O tym, w co ostatnio grałem słów kilka — Chipmonk!

Nie jest żadną tajemnicą, że im bardziej dziwaczny indyk, tym prawdopodobieństwo, że będę chciał w niego zagrać wzrasta — i nie inaczej było tym razem, bo kiedy zobaczyłem „okładkę” do Chipmonk!, która na rozciągniętym obrazie TV wyglądała jak rodem z Commodore 64 i Amigi, to bez zastanowienia zgodziłem się na propozycję, aby ten tytuł sprawdzić….