O tym, w co ostatnio grałem słów kilka — VISCO Collection

Jako że sporą część swojego życia spędziłem w salonach arcade (z tymi „salonami” to może trochę przesadziłem), przewalając całe kieszonkowe na krótkie momenty radości z gry. Fakt ten spowodował, że kiedy na rynek trafia jakaś kompilacja gier sprzed lat, to moje serduszko bije nieco szybciej. Zapraszam do sprawdzenia kilku słów na temat VISCO Collection.

Wcale mnie nie zdziwi, jeśli nazwa VISCO za wiele Wam nie powie i nie będę ukrywał, ja też nie byłem w pełni świadom dorobku tego dewelopera, natomiast dzięki PixelHeart, którzy to jakiś czas temu przejęli prawa do katalogu gier tych twórców, możemy zaznajomić się z niektórymi produkcjami spod ich ręki. Omawiana dzisiaj kompilacja to zestaw siedmiu tytułów, przy czym w zasadzie każdy reprezentuje inny gatunek. Tak więc mamy tutaj: Andro Dunos, który jest całkiem wymagającym shmup’em, z bardzo prostym systemem rozgrywki — prujemy z lewej do prawek, zbierając kolejne ulepszenia i niszcząc nadciągające fale wrogów; Bang Bead, będące wariacją na temat klasycznego Ponga, tyle że tutaj wybieramy swoich fighterów, którzy posiadają ataki specialne; Capitan Tomaday, to kolejny shmup w zestawieniu, jednak o nieco lżejszej, bardziej bajkowej stylistyce, gdzie sterujemy latającym pomidorem — ale nie dajcie się zwieść wyglądowi, bo rozgrywka bywa naprawdę trudna; FlipShot: który w notce prasowej określany był jako pinball, jednak okazał się … kolejnym Pongiem z zawodnikami, tyletyle że tu ataki specjalne sypią się jak z rękawa.

Ganryu, jeden z moich faworytów dzisiaj, side-scroll’owy hack’n’slash w czasach fedualnej Japonii, w którym przebijamy się przez fale przeciwników, aż staniemy oko w oko z potężnym bossem; Goal! Goal! Goal!: drugi tytuł z tego zbioru, który wywołał niemały uśmiech na mojej twarzy, (pomimopomimo że daleko mi do bycia fanem gier sportowych), gdyż doskonale pamiętam go z czasów zadymionych „Wozów Drzymały”. A i gdyby ktoś nie skumał po tytule, to jest to piłka nożna; Neo DriftOut: ostatnia gra na liście, zamykająca całe zestawienie i jednocześnie będąca tą, z którą spędziłem najwięcej czasu, szlifując swoje mierne umiejętności drifterskie.

Ciekawostka: Andro Dunos jak i Ganryu zaliczyły nie tak dawno powrót na rynek i tak się składa, że miałem okazję je recenzować.

Jeśli chodzi o wykonanie od strony technicznej, to w zasadzie nie ma się tu do czego przyczepić (ale też nie ma zbytnio do chwalenia), ot poprawnie wykonana emulacja, bez bugów, glitchy czy innych uciążliwości. Dodano tu nieco „bajerów” jak filtry CRT, opcja szybkiego zapisu (w zasadzie standard w tego typu zestawach) oraz to, co mnie nieco rozbawiło, mianowicie opcja stworzenia listy ulubionych tytułów — samo rozwiązanie jak najbardziej ok, ale przy siedmiu tytułach brzmi nieco karykaturalnie. Brak tu natomiast jakichkolwiek ustawień samej rozgrywki (poza zmianą głośności i resetem) jak choćby możliwość prze0mapowania przycisków.

Choć ja sam jestem raczej zwolennikiem grania offline, to ciekawym bonusem jest tutaj tryb online, który może nieco urozmaicić rozgrywkę — niestety nic nie jest idealne i problemem może być znalezienie graczy i nie wszystkie tytuły z listy obsługują multiplayer.

VISCO Collection to nic innego jak po prostu zbiór kilku gier i emulator pozwalający odpalić je na PlayStation 5. Plusem tej kompilacji jest różnorodność gatunków, bo w teorii każdy znajdzie tu coś dla siebie, jednocześnie jednak nie są to tytuły o nie wiadomo jakiej rozpoznawalności, co może przełożyć się bezpośrednio na zainteresowanie. Zabrakło mi tu nieco dodatkowych materiałów, jakie czasem zawarte były w innych tego typu wypustach, które pozwalały nieco lepiej poznać ogrywane tytuły. Finalnie nie jest to ani wybitna, ani też kiepska pozycja i jeśli chcecie poczuć nieco arcade’owej nostalgii to myślę, że warto ją sprawdzić.

Podziękowania dla deweloperów z QUByte Interactive za podesłanie kodu do gry,

To tyle na dzisiaj.
Mam nadzieję, że się Wam podobało!
Kuba „PlayStation Fanatyk”

Dodaj komentarz