O tym, w co ostatnio grałem słów kilka – Batman: The Enemy Within

Ostatnio moje wpisy kręcą się głównie w okół nieistniejącego już Telltale Games i ich produkcji i ten również nie będzie wyjątkiem (ale za to będzie ostatni).
Tym razem recenzja drugiego sezonu przygód Batmana o podtytule The Enemy Within.

Jako fan przygód obrońcy miasta Gotham i trapiących je jego złoczyńców, nie mogłem sobie odmówić przyjemności ogrania tego tytułu, szczególnie, że w pierwszą część grało mi się naprawdę dobrze. Odwlekałem to niestety w czasie głównie z powodów finansowych, gdyż znaleźć egzemplarz poniżej 100-120 PLN było naprawdę ciężko, jednak w końcu szczęście się do mnie uśmiechnęło i mogłem w spokoju wrzucić płytkę do mojej konsoli.
Czy poprawiono błędy poprzednika? Czy dalsza historia Człowieka Nietoperza wciąga? Czy tym razem w Gotham City zapanuje spokój? Zapraszam do czytania!

Drugi sezon jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniego i jak to w grach od tego dewelopera bywa, na początku mamy możliwość załadowania stanu gry z wyborami z pierwszej odsłony, co rzutuje w pewien sposób na otaczający nas świat (jeśli takowego nie posiadacie to nic nie szkodzi, gra umożliwia załadowania „standardowych” wyborów), jednak sama znajomość poprzedniej części nie jest wymagana do tego aby cieszyć się nową odsłoną.
Po przygodach z Lady Arkham i Pingwinem, Bruce Wayne kontynuuje swoją krucjatę przeciwko półświatkowi Gotham City – tym razem musi stawić czoła powracającemu po latach Riddler’owi, który terroryzował miasto na długo przed narodzinami Batmana, oraz jego grupie, określającej się jako The Pact, w której skład wchodzi kilka postaci z którymi fani Nietoperza powinni być całkiem nieźle zaznajomieni. Jakby tego wszystkiego było mało to dodatkowo pojawia się „Agencja”, wraz z jej szefową Amandą Waller (zna ktoś z Was Suicide Squad?), której to intencje nie są klarowne, a sama Pani Waller nie może też mówić o zbyt wielkiej sympatii policji Gotham w stosunku do niej, głównie za sprawą jej podejścia i działania „w imię wyższego dobra”.

Scenariusz gry naprawdę przypadł mi do gustu i odcinek po odcinku śledziłem historię z niecierpliwością czekając na to co się stanie dalej. Mamy tutaj wszystko to co zwykle zawiera się w jakichkolwiek przygodach Batmana – złoczyńcy Gotham, dylematy podwójnego życia Bruce’a oraz brak jednoznacznej odpowiedzi, kto tak naprawdę jest po naszej stronie i komu można zaufać. Standardowo dostajemy pięć odcinków (pierwszy na płycie + season pass disc), a każdy z nich opiera się o interakcje z otoczeniem, prowadzenia prostych śledztw, rozmowy z napotkanymi postaciami i potyczki oparte o sekwencje QTE – ot nic czego byśmy już nie widzieli w grach Telltale.

Parafrazując pewne porzekadło, „Gdzie Batman nie może tam Bruce’a pośle”, tak jak w pierwszym sezonie, Wayne odgrywa również znaczącą rolę w tej historii, a równoważenie obu światów nie jest takie proste jakby się mogło wydawać. Jeśli wierzcie w jedynego Batmana, który nigdy nie idzie na kompromis, niezależnie od sytuacji, to będziecie musieli poradzić sobie z kilkoma trudnymi moralnie wyborami, i choć tak samo jak w innych grach od TTG, teoretycznie mają one marginalny wpływ na grę to wierzcie mi, że nie raz mimo wszystko sporo się zastanawiałem czy lepiej być Batmanem czy Bruce’em, którą drogę mam wybrać, po czyjej stronie się opowiedzieć..

Jeśli graliście w poprzednią odsłonę przygód naszego przyjaciela w kostiumie nietoperza to zapewne pamiętacie na jak niskim poziomie była optymalizacja (w moim przypadku na PlayStation 4) – znikające tekstury, ogromne spadki płynności podczas sekwencji QTE czy zawieszanie się gry. Wspominam o tym nie bez powodu, gdyż z radością stwierdzam, że twórcy chyba wzięli sobie do serca narzekania graczy i w końcu się postarali (nie jest idealnie ale na pewno 100x lepiej) , zgrzyty optymalizacyjne są naprawdę rzadkie i w żaden sposób nie przeszkadzają w rozgrywce tak więc brawa za to.

Całość zajmuje coś około 8-10 godzin, co wydaje się normą dla gier od tego studia.

Plusy:
** Postacie
** Historia
** Poprawiona optymalizacja

Minusy:
** Pozorne wybory

Cóż, czas na werdykt! Uznaję Batman: The Enemy Within za bycie grą wartą sprawdzenia, szczególnie jeśli produkcje Telltale przypadły Wam do gustu lub jesteście fanami anty/bohaterów z Gotham City. Scenariusz jest ciekawy, ilość postaci, które mamy okazję spotkać spora, a całość pomimo znanej nam wszystkim pozorności wyborów wydaje się naprawdę spójna. Osobiście żałuję, że praktycznie nie ma szans na trzeci sezon przygód nietoperza, chociaż kto wie, może prawa trafią do kogoś kto postanowi kontynuować markę.

Do następnego!
Kuba „PlayStation Fanatyk”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s